Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Xiaomi Mi 11. Pierwsze wrażenia

Autor: , dodany 17 lutego 2021r.

Najnowszy flagowiec Xiaomi na pierwszy rzut oka prezentuje się znakomicie. Teraz wszyscy czekamy na cenę, którą producent zdradzi na premierze 25 lutego.

Na kilka dni przed tym wydarzeniem Xiaomi zaprosiło dziennikarzy na przedpremierowy pokaz Mi 11. Pokaz niecodzienny w „pandemicznych” czasach, bo pokaz na żywo. Była więc okazja do bezpośredniego spotkania się z przedstawicielami Xiaomi i zadania im kilku niewygodnych pytań. Np. o cenę nowego urządzenia. Niestety nie udało nam się jej wydobyć ani prośbą, ani szantażem, dlatego Mi 11 musimy oceniać nieco w ciemno. Europejskie ceny  to 750 i 800 euro (każda oczywiście bez jednego euro) za wersje 8/128 GB i 8/256 GB, czyli przeliczając na złotówki 3371 i 3596 zł. Czy takie będą ceny w Polsce przekonamy się już niedługo. Biorąc pod uwagę specyfikację i porównując je do topowych urządzeń Samsunga nie jest źle, pytanie oczywiście co za takie pieniądze otrzymujemy.

Trudno wyrobić sobie zdanie po 1,5 h godzinie zabawy telefonem, ale jakieś wnioski, nawet bardzo wstępne, można już wysnuć. Zapraszamy zatem na nasze pierwsze wrażenia.

Budowa, wykonanie

Tu wszystko jest na najwyższym poziomie. Szklany tył jest lekko zmatowiony (choć niestety zbiera odciski palców), wyspa z aparatami niby podobna, ale jednak inna. Wszystko pokryte jest szkłem

Gorilla Glass Victus, odporniejszym od poprzednich generacji i na pęknięcia i na zadrapania. Rama jest aluminiowa a przyciski na prawym boku mają miły, wyczuwalny skok. Głośniki są dwa, sygnowane marką Harman Kardon i grają doskonale.

Czytnika linii papilarnych w ekranie ani odblokowywania twarzą nie testowałem. Podobnie z jakością rozmów i GPS.

Dzięki temu, że boki z przodu i z tyłu są lekko zaokrąglone, telefon mimo wielkich rozmiarów doskonale leży w dłoni. A jest spory – wymiary to 164.3 x 74.6 x 8.56 mm. Mimo to waga jest bardzo rozsądna – wynosi 196 g. i przy takich rozmiarach spokojnie można napisać, że to tylko 196 g.

Ekran

Wyświetlacz na razie wygląda na danie główne Mi 11 i zrobił na mnie największe wrażenie. Ma przekątną 6.81 cala, rozdzielczość WQHD+ 1440 x 3200 pikseli, 515 ppi i obsługą HDR10+. Może być odświeżany nawet w 120 Hz. Kolory są piękne, żywe, czerń jest prawdziwie czarna, kąty widzenia doskonałe. Jasność maksymalna może dojść do 1500 nitów, więc nie będziemy mieli problemu z czytelnością nawet w mocnym słońcu. Dobrze wygląda także jasność minimalna.

Wysoka rozdzielczość sprawia, że obraz jest ostry niczym żyleta. Można ją obniżyć w ustawieniach do FHD+. Podobnie z odświeżaniem. Adaptacyjne do 120 Hz sprawia, że wszystkie czynności wykonywane na telefonie są niesamowicie płynne, ale możemy też używać tradycyjnych 60 Hz.

Nie mamy diody powiadomień, są za to informacje wyświetlane na ekranie. Możemy wybrać jeden z wielu motywów i powinny nam się pokazywać powiadomienia z każdej aplikacji.

Specyfikacja

Xaiomi Mi 11 jest napędzany najnowszym procesorem firmy Qualcomm, Snapdragonem 888 z ukłonem graficznym Adreno 660. Niestety nie mogliśmy na razie wykonywać testów syntetycznych. Wrażenia z używania są jednak jak najbardziej topowe, strony wczytywały się błyskawicznie, przechodzenie między aplikacjami było płynne.

Czytaj też: Niedrogi smartwatch od Xiaomi: recenzujemy Mi Watch Lite

Szkoda, że nie mamy slotu na kartę pamięci, za to pamięć UFS jest w standardzie 3.1. W telefonie jest oczywiście NFC, więc nie będzie kłopotów z płatnościami zbliżeniowymi. W zagranicznych recenzjach pojawiały się informacje o nagrzewaniu się Snapdragona 888, ale ja po zrobieniu serii zdjęć i nakręceniu paru krótkich filmów nie czułem podwyższonej temperatury urządzenia. Telefon oczywiście obsługuje sieci 5G.

Oprogramowanie

Na start mamy Androida 11 z najnowszą wersją nakładki MIUI. Do wyboru jest wiele ustawień, tryb ciemny, motywy, itp. Ciekawostką jest możliwość podłączenia dwóch urządzeń Bluetooth jednocześnie.

Zdjęcia, filmy

Zestaw kamer obejmuje: 108 MP obiektyw główny z f/1.9, PDAF i OIS; 13 MP szeroki kąt z f/2.4, 123˚; 5 MP obiektyw makro f/2.4 i 20 MP obiektyw do selfie f/2.2. Nie mamy więc obiektywu Tele a przybliżenia są wycinkiem z głównej matrycy. Maksymalny zoom wynosi 30x. Wideo nagramy w 8K i niższych rozdzielczościach, prócz optycznej jest też elektroniczna stabilizacja obrazu.

Jakość zdjęć wykonywanych w mocno doświetlonym pomieszczeniu była bardzo dobra, ale oczywiście z ostatecznym werdyktem musimy poczekać na pełne testy. Podobnie jest z jakością wideo. W każdym razie bardzo ładnie wyglądało naturalne rozmycie tła przy zbliżeniach, podobnie przy robieniu zdjęć w trybie portretowym. 30x zoom nie wyglądał imponująco, nawet biorąc pod uwagę to, że zdjęcia były wykonywane w pomieszczeniu. Za to kolory zdjęć z głównej matrycy były bardzo naturalne i przyjemne dla oka a szczegółów na zdjęciu było mnóstwo.

Bateria

Ogniwo ma pojemność 4600 mAh. Przy tak dużym ekranie i wysokiej rozdzielczości to może być wartość dość mała, ale możemy ją za to naładować aż 55W ładowarką. Wg. zapewnień producenta w 45 min od zera do stu procent. Rekordowo szybkie ma być też 50W ładowanie bezprzewodowe – w ten sposób 100 proc. mamy osiągnąć w 53 min. Mi 11 obsługuje też 10W ładowanie zwrotne.

Czyli…

Pierwsze wrażenia z krótkiej zabawy Mi 11 są jak najbardziej pozytywne. Trzeba jednak pamiętać, że nie znam jeszcze ceny telefonu. Jeśli Xiaomi nie przesadzi, to Mi 11 może być bardzo dobrą alternatywą dla tegorocznych Samsungów z lini S21. Bo po ostatnich przetasowaniach chyba tylko te urządzenia pozostały na placu boju w kategorii Premium.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią