Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Sony Xperia 10 III. Dr. Jekyll and Mr. Hyde

Autor: , dodany 6 lipca 2021r.

Smartfon japońskiej firmy kosztuje 1899 zł. To dużo, ale urządzenie ma kilka argumentów na swoją obronę.

Xperia 10 III ma dwa oblicza. Dobre – kiedy weźmiemy pod uwagę jego kompaktowe rozmiary, baterię, wodoszczelność, obsługę 5G. Złe – kiedy spojrzymy na zdjęcia, odświeżanie ekranu albo brak AoD. Telefon wymyka się jednoznacznym ocenom i każdy musi zdecydować, czy jest to urządzenie akurat dla niego.

Budowa, wykonanie

Smartfon jest niewielki i dla wielu osób będzie to jego podstawową zaletą. Kupienie dziś telefonu który komfortowo trzyma się w dłoni i można obsługiwać jedną ręką jest prawie niemożliwe. Wymiary Xperii 10 III to 154.00 x 68.00 x 8.30 mm, waga 169 g. Należy zwrócić uwagę na proporcje 21:9 przez co urządzenie jest nieco dłuższe niż normalnie – niektórym może to przeszkadzać.

Tył i przód pokryto szkłem Gorilla Glass 6 ale ramka jest plastikowa a nie aluminiowa. Na dolnej krawędzi mamy USB-C a głośnik – niestety jeden, jest umieszczony nietypowo – w szczelinie między ramą a ekranem. To akurat plus bo po pierwsze jest długi i trudno go przytłumić, a po drugie dźwięk rozchodzi się bardzo „przestrzennie”.

Na prawej krawędzi są trzy przyciski. Ten na dole, w miejscu gdzie kiedyś w urządzeniach Sony był spust migawki aparatu, teraz jest tylko przyciskiem asystenta Google. Nad nim jest czytnik linii papilarnych, a najwyżej przycisk do regulacji głośności.

Czytnik działa sprawnie, ale animacja odblokowania jest długa, przez co można odnieść wrażenie że wszystko działa dość ślamazarnie. Sony tradycyjnie już zrezygnowała z możliwości odblokowania telefonu twarzą. Szkoda, bo w taką metodę wyposażone są nawet najtańsze smartfony i jest ona bardzo wygodna. Rozumiem, że chodzi o bezpieczeństwo, ale moim zdaniem firma powinna się w takiej sytuacji pokusić o bardziej zaawansowaną metodę rozpoznawania twarzy, a nie po prostu z niej rezygnować…

Na górnej krawędzi mamy wejście mini-jack na słuchawki a na lewym boku slot na dwie karty SIM. Jedną z nich można zastąpić kartą pamięci. Co charakterystyczne dla Sony, nie trzeba żadnej szpileczki by wyciągnąć slot, wystarczy podważenie np. paznokciem. To jednak nie przeszkadza, by telefon był wodoodporny  i spełniał normy IP 65 i 68 zgodnie z którymi można go zanurzyć w słodkiej wodzie do pół godziny. Na wakacje jak znalazł.

Ekran

Panel to OLED o przekątnej 6 cali, rozdzielczości FHD+, 449 PPI, pokryty szkłem ochronnym Corning Gorilla Glass 6. Obraz jest doskonałej jakości, widoczność w słoneczne dni na dworze bezproblemowa, jasność minimalna i maksymalna – bardzo dobre. To plusy.

Z minusów. Po pierwsze odświeżanie ekranu to jedynie 60 Hz. A dziś nawet budżetowe telefony posiadają opcję wyboru przynajmniej między 60 a 90 Hz, bywa też 120 czy odświeżanie adaptacyjne. Dla Sony w tym punkcie czas się zatrzymał.

Po drugie – choć ekran jest typu OLED, to nie ma informacji wyświetlanych na wygaszonym ekranie, czyli popularnego Always on Display. Dlaczego? Nie mam pojęcia, bo każdy taki wyświetlacz w każdym smartfonie ma tą niezwykle wygodną funkcję. Tu nie. Niewielkim pocieszeniem będzie obecność diody powiadomień, więc przynajmniej dzięki niej wiemy że mamy jakieś nieodebrane połączenie czy nieodczytanego SMS-a.

Po trzecie. Czujnik światła mógłby działać nieco żwawiej, dość często musiałem pomagać mu ręcznie, zwłaszcza obniżać jasność.

Po czwarte. Ramki. Sony ma w nosie bezbramkowe konstrukcje, zamiast tego nad i pod wyświetlaczem mamy spore grube przestrzenie, boki też do najcieńszych nie należą. Mi to nie przeszkadza, przynajmniej ekran jest „czysty”, a ramki są dobrze wykorzystane (głośnik na dole, kamerka do selfie i dioda na górze), ale nie każdemu musi się to podobać.

W ustawieniach mamy możliwość wybrania gamy kolorów i kontrastu oraz balansu bieli (ciepły, średni, chłodny i niestandardowe).

Działanie

Telefon jest napędzany procesorem firmy Qualcomm, Snapdragonem 690 5G z układem graficznym Adreno 619, 6 GB RAM i 128 GB pamięci wbudowanej. W teście AnTuTu Benchmark osiąga 350742 pkt. Generalnie praca jest przyjemna, wyższe odświeżanie ekranu sprawiłoby, że jakichś przycięć czy momentów zawahania telefonu byłoby mniej, ale i tak jest nieźle. Aplikacje wczytują się w dobrym tempie, strony otwierają się sprawnie, z grami też nie ma problemów.

Tyle, że jeśli spojrzymy na podobnie wycenioną konkurencję, znajdziemy kilka telefonów ze Snapdragonem… 870. Poco F3 jest tańszy, Motorola G100 niewiele droższa.  I na tym tle nasza Xperia 10 III wypada już dość blado.

Asem w rękawie będzie za to jakość odtwarzanej muzyki na słuchawkach. Tu na szczęście Sony nie zapomniało, jak to się robi. Xperia 10 III gra rewelacyjnie – głośno, głęboko, czysto, przestrzennie. Firma pisze o technologii DSEE Ultimate która wykorzystuje sztuczną inteligencję, by automatycznie rozszerzać zakres częstotliwości dźwięku i zwiększać przepływność. Jest także świetna aplikacja Muzyka z equalizerem i rożnymi możliwościami dopasowania dźwięku.

GPS działa bardzo dobrze, NFC jest, są więc i płatności zbliżeniowe czy parowanie słuchawek albo głośników, jakość rozmów jest bez zastrzeżeń.

Oprogramowanie

W telefonie mamy Androida 11 z nakładką Sony. Jest niestety sporo aplikacji śmieciowych których nie można odinstalować (np. Linkedin). Fajnym rozwiązaniem jest za to boczny sensor wywoływany dwukrotnym uderzeniem gdzie możemy trzymać aplikacje tak by nie zaśmiecać sobie pulpitu, czy podzielić ekran. W ustawieniach m.in. dostosujemy wygląd urządzenia (tapety), nadamy aplikacjom uprawnienia, włączymy ciemny motyw albo obsługę gestami.

Zdjęcia, filmy

Zestaw kamer to:

Aplikacja aparatu wygląda trochę archaicznie ale jest dość czytelna. By przeskoczyć na inny obiektyw musimy trafić w niewielkie kółeczko z cyferką i czasem nie jest to wygodne. Poniżej mamy wybór zdjęcia bądź filmu. Na górze jest m.in. flesz, efekt bokeh z dostosowaniem stopnia rozmycia tła, HDR i wejście w ustawienia. Na dole obok spustu migawki mamy tryby: nocny, Google Lens, Zwolnione tempo, Ręczny, Autoportret, Efekt kreatywny i Panoramę. Sony chwali się też funkcją wykrywania zwierząt która wydłuża czas otwarcia migawki.

Przechodząc zaś do zdjęć. W dniu w którym oddałem telefon producentowi, zadzwoniła do mnie przemiła Pani z Sony mówiąc, że przez pomyłkę w testach miałem smartfon nie z finalną, ale roboczą wersją oprogramowania, co może skutkować przede wszystkim fatalną jakością zdjęć. I idealnie pokrywało się to z moimi wrażeniami. Byłem wręcz zszokowany, że firma która ma takie doświadczenie w produkcji aparatów wypuściła na rynek telefon robiący tak marne fotografie. Po kilku dniach otrzymałem więc ten sam egzemplarz z finalnym oprogramowaniem i… szału wciąż nie było. Zdjęcia co prawda były lepsze, ale i tak daleko im moim zdaniem do konkurentów  kosztujących podobnie.

Jeśli światła jest dużo, w zasadzie wszystko jest ok., ale to jest już normą w telefonach za tysiąc złotych. Przy mniejszej ilości światła fotografie mają dość mało szczegółów – zarówno te z głównego obiektywu jak i szerokiego kąta. Dotyczy to głównie boków kadrów – w porównaniu z innymi smartfonami które akurat miałem przy sobie Sony wypadało słabo. HDR działa tak sobie, na pewno jest lepiej niż za pierwszym razem bo nie ma przepaleń w kontrastowych ujęciach, ale i tak fotografie są dość ciemne. Zdarzają się też problemy ze złapaniem ostrości, autofokus potrzebuje czasem trochę czasu by dobrze wyostrzyć ujęcie. Również selfie nie zawsze są ostre, więc lepiej sprawdzić od razu po zrobieniu czy wszystko jest w porządku żeby uniknąć potem rozczarowań. Tryb portretowy jest ok., zaletą jest 2x zoom optyczny którego jednak dotyczą identyczne zastrzeżenia co do obiektywu głównego. Tryb nocny jest dobry.

 

Filmy nakręcimy w 4K i niższych rozdzielczościach i miałem z nimi problem tak przed jak i po aktualizacji telefonu. Znów ostrość jest piętą achillesową, telefon jakby cały czas jej poszukiwał i obraz jest nieprzyjemny w odbiorze, zdarza się również gubienie klatek i przycięcia (głównie w 4K). Nieźle za to działa elektroniczna stabilizacja i zbieranie głosu.

Bateria

4500 mAh jak na smartfon tej wielkości to bardzo dobry wynik. Do tego dochodzi znakomita optymalizacja systemu, więc Xperia 10 III wytrzymuje dwa dni z dala od ładowarki bez większego problemu. Telefon obsługuje 30W ładowanie, ale ładowarka w pudełku jest dużo słabsza, więc żeby naładować urządzenie do pełna potrzeba nam ponad 2h. Ale jeśli mamy szybszą ładowarkę, będzie szybciej. Nie ma niestety ładowania indukcyjnego.

Czyli…

Sony Xperia 10 III ma dwa oblicza. Jeśli ktoś potrzebuje małego telefonu z dobrą baterią i doskonałymi multimediami – będzie zachwycony. Jeśli ktoś potrzebuje mistrza fotografii i jak najwydajniejszego urządzenia (w tym przedziale cenowym oczywiście) będzie raczej zawiedziony. Wybór należy do użytkowników.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią