Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Samsung Galaxy S20 FE 5G, czyli taniej i lepiej [TESTUJEMY]

Autor: , dodany 10 listopada 2020r.

Samsung odarł swojego najnowszego flagowca z luksusu i wysokiej ceny. Zdecydowanie, ani jedno, ani tym bardziej drugie smartfonowi nie zaszkodziło. Wprost przeciwnie. Moim zdaniem Koreańczykom wyszła najlepsza, najpraktyczniejsza i najładniejsza wersja tegorocznego topowego modelu.

Siła napędowa

Zacznijmy od tego co w tym przypadku najważniejsze, czyli od procesora. S20 FE 5G pracuje ze Snapdragonem 865 na pokładzie. Nie ma tu mniej wydajnego i przegrzewającego się Exynosa 990, jaki jest np. w S20, S20+ albo S20 Ultra. Czyli w telefonach droższych i  teoretycznie lepszych. Być może to wypadek przy pracy? Być może chodzi o to, że Exynos 990 nie ma zintegrowanego modemu 5G i musi współpracować z zewnętrznym, przez co kuleje zarządzanie energią? Nie wiem, ale mam nadzieję, że procesory firmy Qualcomm będą się pojawiały w Samsungach częściej niż do tej pory i w większej liczbie modeli, nie tylko w tych najdroższych i bardziej „lifestylowych” (Fold, Z Flip).

Procesor to nie jedyna przewaga tego modelu nad innymi 20-kami. Choć tu oczywiście jest duże pole do dyskusji. Chodzi o plecki, które nie są szklane, a plastikowe. Przeciwnicy tego materiału będą narzekać, że pasuje on do smartfonów ze średniej i budżetowej półki, a nie urządzeń za 3 tys. zł. Tu powinniśmy mieć klasę Premium, czyli oczywiście szkło. Ale jest też druga grupa użytkowników. Ci którzy a). wolą plastik, gdyż jest bardziej odporny na upadki więc nie stłucze się tak łatwo; b). jest im wszystko jedno, bo telefon i tak pakują zaraz w etui, dla bezpieczeństwa, dla nich równie dobrze mogłyby być wykonane z drewna. I akurat w tym modelu przychyliłbym się do poglądu tych drugich. Po pierwsze dlatego, że mam jeszcze w pamięci upadek LG Velvet z niecałego pół metra, który sprawił, że na pleckach pojawił się imponujących rozmiarów  „pajączek”. Po drugie FE ma tak ładne wersje kolorystyczne, że szkoda je ukrywać w jakimkolwiek etui. Nawet przeźroczystym. Jako miłośnik żywych barw urozmaicających naszą szarą ostatnio rzeczywistość, jestem wielkim fanem mocnych barw w jakich możemy kupić S20 FE. Różowy (jak dla mnie, oficjalnie to łososiowy), czerwony, pomarańczowy, miętowy – Samsung poszalał i chwała mu za to.

Zresztą zalet w tym telefonie jest dużo więcej. Należy jednak wspomnieć o jednej rzeczy – gro użytkowników tego urządzenia skarży/skarżyło się na jego złą reakcję na dotyk. W moim testowym egzemplarzu nic takiego nie występowało. Coś jednak musiało być na rzeczy, bo producent wypuścił aktualizację systemu, która m.in. „poprawia stabilność aplikacji Ekran dotykowy” i ma naprawić ewentualne problemy.

Budowa, ekran

Tył mamy już z głowy, dodajmy tylko, że wysepka z aparatami wystaje delikatnie. Rama jest aluminiowa. Na dole oprócz wejścia USB-C mamy tylko głośnik. Szkoda że Samsung nie zaryzykował i nie wrócił do gniazda słuchawkowego. Drugi głośnik to głośnik do rozmów, w urządzeniu mamy więc pełnoprawne i bardzo dobrze (czysto i donośnie) grające głośniki stereo. Na prawym boku jest przycisk do włączania i regulacji głośności. Na górze hybrydowa tacka na dwie karty SIM (czyli jedną można zastąpić kartą pamięci, brawo!). Urządzenie ma wymiary 159.8 x 74.5 x 8.4 mm i waży 190 g.

Przód to płaski ekran Super AMOLED, ze 120Hz odświeżaniem (można je obniżyć do 60 Hz) który obsługuje HDR10+. Przekątna wynosi 6.5 cala, rozdzielczość FHD+ (1080 x 2400 pikseli, 407 ppi, proporcje 20:9. Nie ma diody powiadomień, jest za to Always on Display pokazujące powiadomienia z każdej aplikacji. Na górze po środku jest oczko do kamery selfie. Trochę szkoda, że w srebrnej obramówce, inaczej niż w większości smartfonów, zamiast je maskować, producent raczej podkreślił jego obecność. Na plus trzeba zaliczyć przyklejoną od razu dobrej jakości folię ochronną.

Jakość wyświetlacza jest tradycyjna dla Samsunga, czyli doskonała! Kolory są żywe i nasycone, jasność maksymalna i minimalna doskonała, więc widoczność czy to w pełnym słońcu, czy w ciemności jest całkowicie komfortowa, kąty widzenia bardzo dobre.

W ekranie ukryto czytnik linii papilarnych który działa dobrze. Chciałbym, by działał bardzo dobrze, czyli był nieco szybszy. Tu trzeba przytrzymać palec minimalnie dłużej. Bardzo dobrze działa za to odblokowywanie twarzą.

Specyfikacja, oprogramowanie

Jak już pisałem, w telefonie mamy Snapdragona 865 z modułem 5G, układem graficznym Adreno 650, do tego jest 6 GB RAM i 128 GB pamięci wbudowanej. Tą drugą możemy rozszerzyć kartą, 6 GB RAM to wartość może nie porażająca, ale wystarczająca, zwłaszcza, że Samsung nie wyrzuca zakładek z pamięci i możemy wracać do otwartych programów nawet po dłuższym czasie. A generalnie wszystko w telefonie działa płynnie i szybko, co jest zasługą kombinacji jednego z najwydajniejszych procesorów ze 120 Hz odświeżaniem ekranu. Wynik w Antutu Benchmark to znakomite 513158 pkt., czyli więcej niż S20…

S20 FE doskonale radzi sobie z grami, mamy specjalną strefę z monitoringiem czasu przeznaczonego na rozgrywkę czy zwiększeniem wydajności urządzenia i wyciszeniem połączeń, po dłuższej sesji np. w PUBG jest ciepły ale w granicach normy i innych urządzeń.

W telefonie mamy oczywiście NFC, z GPS nie ma najmniejszych problemów, urządzenie spełnia też normę IP68.  

System to Android 10 z nakładką One UI w wersji 2.5. Gesty i ciemny motyw to standard. Tu mamy jeszcze strefę gier czyli Game Launcher, kilka aplikacji od Samsunga (dyktafon, moje pliki, Bixby, Samsung Health czy strefa AR) i Microsoftu (Office, OneDrive, Outlook) schowanych w osobnych folderach. Jest też podwójny komunikator czyli możliwość zainstalowania np. drugiego Facebooka i Messengera z oddzielnym kontem czy stworzenia oddzielnej listy kontaktów. W sklepie Samsunga znajdziemy mnóstwo tapet i motywów – płatnych oraz darmowych. Kontakty czy najczęściej używane aplikacje możemy przypiąć do paska bocznego.

Mamy także pełną integrację z urządzeniami z Windows i bezpośrednim dostępem do SMS-ów, powiadomień, zdjęć i danych.

Najważniejsze, że od jakiegoś czasu nakładka Samsunga jest lekka, przejrzysta, logicznie ułożona i zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych.

Zdjęcia, bateria

 W telefonie mamy trzy obiektywy z tyłu: 12 MP, f/1.8, Dual Pixel PDAF, OIS; 8 MP, f/2.4, tele, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom i 12 MP, f/2.2, 123˚, szeroki kąt. Z przodu kamera ma 32 MP, f/2.2. Zestaw głównych kamer jest więc uboższy niż np. w S20 ale oczko do selfie jest zauważalnie lepsze…

Jakość zdjęć jest jednak doskonała. Samsung przyzwyczaił nas do najwyższego poziomu w topowych urządzeniach, i nie inaczej jest i tu. Fotografie mają piękne i mocne kolory, bardzo dużą ilość szczegółów, świetnie wypada odcięcie tła w trybie Live Focus czyli portretowym, nie mam też najmniejszych zastrzeżeń ani do zoomu ani do szerokiego kąta, który nie domaga jedynie przy zdjęciach nocnych. Tu lepiej posiłkować się głównym obiektywem, który ładnie wyostrza i rozjaśnia kadry. Bardzo dobrze wychodzą też zdjęcia makro realizowane szerokim kątem, oczywiście jest tryb ręczny ze wszystkimi ustawieniami. Do selfie także nie mam żadnych zastrzeżeń.

Wideo nagramy w najwyższej rozdzielczości 4K i jak dla mnie to najlepsze rozwiązanie, 8K wciąż traktuję bardziej jako marketing niż coś, co może się realnie przydać. Filmy są bardzo dobrze stabilizowane, dźwięk świetnie zbierany, jest możliwość podłączenia mikrofonu zewnętrznego, nagrania wideo z rozmyciem tła, a bardziej ambitni twórcy mogą pobawić się ręcznymi ustawieniami obrazu podczas nagrywania.

Bateria ma 4500 mAh. Tradycyjnie był to najsłabszy punkt wielu topowych urządzeń Samsunga. Ale nie tego. Tu przy 120 Hz odświeżaniu ekranu telefon wytrzymywał mi od półtora do dwóch dni z czasem pracy na włączonym ekranie oscylującym między 5 a 6 godzin. Obniżenie odświeżania do 60 Hz z pewnością ten czas wydłuży. Żałuję, że nie mamy możliwości wybrania 90 Hz, które moim zdaniem są idealnym balansem pomiędzy wrażeniami z płynności działania, a zużyciem baterii. Oczywiście jest ładowanie indukcyjne, ładowanie zwrotne, a 15W ładowarką naładujemy go do pełna w około 100 min. Ale telefon obsługuje ładowanie 25W, więc jeśli mamy ładowarkę mocniejszą, możemy skrócić ten czas do nieco ponad godziny.

Czyli…

Nie wiem, czy taki był zamysł Samsunga, ale moim zdaniem wyszedł mu najbardziej przyjazny użytkownikom telefon z całej serii S20. Czyli, jakby na to nie patrzeć, najlepszy. Oszczędności w kamerach nie bolą, w materiałach też nie, bo ja osobiście wybieram fantazyjne, żywe kolory i praktyczność zamiast „prestiżu”, a najważniejszy w tym urządzeniu jest silnik, czyli Snapdragon zamiast Exynosa, który zapewnia bezproblemowe i komfortowe działanie. Ale oczywiście, kto chce zaoszczędzić i komu niepotrzebne jest 5G, może wybrać tańszy wariant z Exynosem właśnie. Osobiście wolałbym dopłacić.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią