Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

POCO F3. Wydajność to nie wszystko…

Autor: , dodany 13 września 2021r.

POCO F3 w wersji 8/256 to wydatek 1799 zł. Wersja 6/128 kosztuje 1599 zł.

Smartfony POCO mają być najlepszym wyborem pod względem ceny do wydajności. I patrząc się na specyfikację F3 bez wątpienia tak jest. To bodaj najtańszy na rynku telefon ze Snapdragonem 870. A jest to procesor bardzo wydajny, w dodatku się nie przegrzewa, więc potrafi utrzymać najwyższe obroty o wiele dłużej niż najwydajniejszy na papierze procesor firmy Qualcomm, Snapdragon 888. Do tego mamy całkiem sensowny zestaw obiektywów, fantastyczny wyświetlacz AMOLED, głośniki stereo i topową jakość wykonania. Czyli ideał.

A jednak po dwóch tygodniach spędzonych z tym urządzeniem mój początkowy entuzjazm dość mocno osłabł. Miałem w nim kartę służbową, musiałem więc sporo rozmawiać i odbierać SMS-y czy powiadomienia przez Messenger. I takie proste wydawałoby się czynności okazały się prawdziwą drogą przez mękę. Ale po kolei.

Budowa

Zacznijmy od podstaw, czyli w tym wypadku od budowy. Biorąc pod uwagę cenę urządzenia jest rewelacyjnie, bo przód i tył pokrywa szkło Gorilla Glass 5 i tylko rama jest plastikowa. Za 1600 i 1800 zł – wybaczam. Wady zastosowania szlachetniejszego od plastiku materiału na plecach to zbieranie odcisków palców i smug w zasadzie od samego patrzenia. Jak dla mnie jakieś etui jest rzeczą obowiązkową i ze względów estetycznych i ze względów bezpieczeństwa. Ja w pudełku go nie znalazłem więc obchodziłem się z POCO F3 jak z przysłowiowym jajkiem. Zwłaszcza, że dwustopniowa wyspa wystaje ponad powierzchnię plecków, telefon dość mocno się kiwa na płaskiej powierzchni i może się sam ześlizgnąć.

Na dolnej krawędzi mamy slot na dwie karty SIM, bez możliwości zainstalowana karty pamięci, USB-C i jeden z dwóch głośników. Drugi jest na górze, a w parze tworzą świetnie brzmiący duet stereo. Nadadzą się do filmów ale i do muzyki, nie przytłumimy ich ręką, to wielka zaleta POCO F3.

Na prawym boku mamy czytnik linii papilarnych i przycisk regulacji głośności. Czytnik jest w idealnym miejscu i działa również idealnie. Do tego telefon można odblokować twarzą i tu też nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Na górze w maskownicy ukryto diodę podczerwieni co oznacza że jest apka Mi Pilot i możemy sterować za pomocą telefonu domowymi urządzeniami.

POCO F3 jest dość duży – wymiary to 163.7 x 76.4 x 7.8 mm i ciężki, waży 196 g, ale paradoksalnie całkiem nieźle leży w dłoni, pewnie przez lekko zakrzywione tylne krawędzie.

Wyświetlacz

Jeśli do tej pory było bardzo dobrze, to teraz będzie jeszcze lepiej. Ekran to AMOLED o przekątnej 6.67 cala, rozdzielczości FHD+ 1080 x 2400 pikseli, 395 PPI i proporcjach 20:9. Jest obsługa HDR10+, jest odświeżanie w 60 albo 120 Hz, ale przede wszystkim jest jasność maksymalna na poziomie 1300 nitów. Dzięki temu w każdych warunkach korzysta się z POCO F3 komfortowo i niesłychanie przyjemnie. Niestraszne mu mocne słońce, jasność minimalna też jest bardzo dobra. Kąty widzenia doskonałe, a do tego mamy całą masę „ulepszaczy” i ustawień obrazu łącznie z silnikiem SI. Zdecydowanie to jeden z lepszych ekranów nie tylko w swojej półce cenowej, jakiego używałem.

Diodę powiadomień zastępują nam informacje wyświetlane na wygaszonym ekranie z całą masą motywów (w zależności od rodzaju tapety), styli, napisów, zegarów itp.

Kamerkę do selfie umieszczono centralnie w niewielkim otworze, który ma srebrną ramkę, więc widać go bardzo wyraźnie gdy mamy wygaszony telefon.

Działanie

Snapdragon 870 5G z układem graficznym Adreno 650 i pamięcią UFS 3.1, do tego 6 albo 8 GB RAM w zależności od pojemności ROM (128 albo 256 GB). Taki zestaw nie ma prawa działać źle. Telefon jest przysłowiową petardą jeśli chodzi o wydajność, szybkość wczytywania i uruchamiania programów i aplikacji. Oczywiście doskonale radzi sobie również z grami, nie grzeje się, nie ma spadków wydajności i jeśli ktoś poszukuje jak najwydajniejszego urządzenia w jak najlepszej cenie, POCO F3 będzie dla niego idealny. W AnTuTu Benchmark telefon uzyskał 652064 pkt.

Nie ma najmniejszych problemów z GPS – sygnał jest łapany bardzo szybko a połączenie z satelitami – stabilne. Dzięki NFC zapłacimy telefonem zbliżeniowo i tu też żadnych kłopotów nigdy nie miałem.

Ale rozmowy telefoniczne przez POCO F3, a w końcu jest to jednak telefon – były przysłowiową udręką. I nie chodzi tu o ich jakość, bo na nią narzekać nie będę. Wszystko przez źle działający, a w zasadzie nie działający czujnik zbliżeniowy odpowiedzialny za wygaszanie ekranu podczas rozmów. Efekt tego był taki, że w najlepszym razie kończyłem je z powciskanym milionem cyferek i losowo otworzonymi aplikacjami. Niestety znacznie częściej rozmów dokończyć nie dawałem rady, bo mój rozmówca przestawał mnie słyszeć – nieświadomie je wyciszałem, bądź po prostu rozłączałem.

Po szybkim zgłębieniu tematu w Internecie okazało się, że to nie tylko mój problem, narzekań jest mnóstwo. Zresztą jakiś czas temu samo Xiaomi wydało oświadczenie że przyjrzy się temu problemowi w swoich telefonach i jeśli to będzie możliwe – wypuści stosowne poprawki. Do tego firma zamierza też zmienić dostawcę czujników zbliżeniowych.

A skoro przy błędach jesteśmy, zajrzyjmy w oprogramowanie…

Oprogramowanie

Tu mamy MIUI (wersja dla POCO) 12.5 i Androida 11. Czyli to samo co znamy z telefonów Xiaomi, tyle że w nieco zmienionej graficznie oprawie. Ale są oczywiście supertapety z lokalizacjami na Ziemi i w kosmosie oraz wejście do galerii z nieprzebraną ilością tapet. I są też błędy.

Np. wchodząc w Messengera za pierwszym razem miałem tylko kontakty na białym tle, ale bez wiadomości. Dopiero wyjście i wejście jeszcze raz poprawiało sytuację. Albo notorycznie nie mogłem ściągnąć belki z powiadomieniami na pierwszym pulpicie, musiałem przechodzić na drugi, by wszystko zaczęło działać normalnie.

Fatalnie wyglądała też sprawa ze schodzeniem powiadomień. Potrafiły zejść „grupowo”, czyli okazywało się, że ktoś mnie prosił o pilne zrobienie czegoś, tylko ja o tym przez pół godziny nie wiedziałem…  I tak, wszystkie uprawnienia i zezwolenia miałem nadane, choć uważam, że telefon powinien działać dobrze i bez takich działań. Z tym, że tu i one nie pomagały. Jeśli smartfon służy do pracy i stałego kontaktu ze światem, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.

Zdjęcia, filmy

Zestaw kamer wygląda następująco:

Na papierze nie ma więc nic szczególnego i żadnych cudów się nie spodziewałem. A jednak POCO F3 bardzo przyjemnie mnie zaskoczył.

Po pierwsze możliwościami, bo mamy i bardzo rozbudowany tryb profesjonalny do zdjęć i podwójne wideo, i świetne efekty filmowe i klonowanie postaci dla zdjęć i filmów. Czyli cały zestaw najnowszych „bajerów” znany z topowych urządzeń Xiaomi.

Po drugie – spodziewałem się zdjęć przyzwoitej jakości, a są one moim zdaniem bardzo dobre. Świetne jest nasycenie kolorów które są mocne ale nie przerysowane, nawet przy włączonej AI. W zdjęciach z głównego obiektywu mamy bardzo dużo szczegółów, telefon nieźle radzi sobie również z kontrastowymi ujęciami – niebo w zasadzie zawsze było niebieskie, nie mam fotografii na których byłoby białą, wypaloną plamą. Bardzo ładnie wypada rozmycie tła i to naturalne, i w trybie bokeh. Nawet szeroki kąt produkuje przyjemne dla oka fotografie o zbliżonej do głównego oczka tonacji kolorów, choć oczywiście szczegółów na bokach kadrów mamy mniej.

Kłopoty zaczynają się po zmroku gdzie widać, że telefon bez optycznej stabilizacji radzi sobie trochę gorzej i fizyczne braki musi nadrabiać oprogramowanie. Kamerka do selfie jest bardzo dobra.

Brak OIS widać również w podczas filmowania. Najwyższa jakość to 4K – szczegółów na nagraniach jest bardzo dużo, ale obraz mocno się trzęsie. Przyjemniej ogląda się FHD 30 FPS, które wspomaga AI. Możemy również filmować w trybie makro.

Bateria

Ogniwo ma pojemność 4520 mAh. 32W ładowarką naładujemy je w około 50 min. Rozładowanie średnio zajmuje dwa dni, chyba że będziemy dużo grać, wtedy pójdzie nam sporo szybciej. POCO F3 nie obsługuje ładowania indukcyjnego.

Czyli…

Gdyby nie źle działający czujnik zbliżeniowy i błędy w oprogramowaniu, POCO F3 byłby rewelacyjnym telefonem w świetnej cenie. Niestety jest nierówny – ma dziedziny których nie powstydziłby się telefon dwa razy droższy, ale w podstawowych czynnościach takich jak np. rozmowy telefoniczne, kuleje. Dlatego jeśli ktoś potrzebuje nie zabawki i konsoli do gier, tylko urządzenia któremu można zaufać, POCO raczej nie będzie smartfonem dla niego.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią