Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

OPPO Watch 46 mm czyli krótko, ale z k(l)asą

Autor: , dodany 21 października 2020r.

Kilka lat temu, z pewną niepewnością, przesiadłem się ze zwykłych zegarków na urządzenia smart. Mój strach okazał się niepotrzebny i szybko bardzo polubiłem się z opaskami czy zegarkami różnych firm. Jednego jednak zawsze mi brakowało – płatności zbliżeniowych. Z nieukrywaną zazdrością patrzyłem na posiadaczy Apple Watch, którzy mogli płacić w sklepie czy restauracji bez sięgania po telefon. Tak, jest to wyższy stopień lenistwa, tak, można bez tego żyć, ale jako osoba z lekkim skrzywieniem na punkcie technologii zawsze chciałem spróbować. W końcu, dzięki urządzeniu OPPO, mogłem to zrobić – było fajnie, ale bez wyrzeczeń się nie obejdzie.

Wspólną cechą większości smart urządzeń które do tej pory używałem, był długi czas pracy na baterii. Czy to zegarek Huawei, Honor, czy opaska Xiaomi – o ładowaniu zaczynałem myśleć mniej więcej po tygodniu. Oczywiście w przypadku korzystania z aktywności sportowych czas pracy się skracał, ale i tak cały czas było bardzo komfortowo. Tylko w przypadku Samsunga Galaxy Watch Active było inaczej (ładowanie co dwa dni), ale on nadrabiał doskonałym systemem, świetnym wyświetlaczem i kompaktowymi wymiarami.

Z OPPO tak komfortowo już nie jest. Zanim więc przejdziemy do budowy zegarka, porozmawiajmy chwilę o oprogramowaniu.

OPPO Watch pracuje pod kontrolą systemu Google, czyli Wear OS. Dzięki temu mamy dostęp do płatności Google Pay, wszystkich aplikacji związanych z aktywnością oraz sklepu Play z aplikacjami. Możemy przebierać w rożnych wyświetlaczach, instalować gry, aplikacje, Spotify, alternatywne galerie do wyświetlania zdjęć itp. To w porównaniu do wszystkich innych smartwatchy z zamkniętymi systemami ogromna zaleta. Ceną, jaką musimy za to zapłacić, jest krótszy czas pracy na jednym ładowaniu. Czy jest to kwestia optymalizacji otwartego systemu, czy procesora firmy Qualcomm który ma ponoć spore zapotrzebowanie na energię – nie wiem. Wiem za to, że jeżeli nie miałem włączonego Always On Display (pokazuje cały czas godzinę), musiałem go ładować co półtora dnia. Z włączonym AOD – codziennie. Jeśli jeździłem na rowerze czy uprawiałem jakąkolwiek inną formę aktywności fizycznej którą chciałem zapisać na zegarku – również. Jeśli więc dla kogoś długi czas pracy jest priorytetem, może już dalej nie czytać, OPPO Watch to nie ten adres. Jeżeli zaś nie jest to  żadnym problemem – może poświęcić jeszcze kilka minut.

Budowa, wykonanie

Tu fani oryginalności nie będą zachwyceni – OPPO Watch jest podobny do Apple Watch. Choć z drugiej strony trudno, by zegarek miał jakieś niesamowite kształty, jesteśmy raczej ograniczeni okrągami, kwadratami czy prostokątami. Zaletą urządzenia OPPO są zaoblone boki wyświetlacza, dzięki którym bardzo przyjemnie wykonuje się na nim gesty. Zegarek jest spory – wymiary to 46 x 39 x 11.4 mm, waga – 45.5 g.  Ekran AMOLED jest fantastycznej jakości – to ważne, bo przecież nie korzystamy z zegarka tylko w zamkniętych pomieszczeniach ale też i na dworze, w pełnym słońcu. I nie będziemy mieli żadnego problemu z czytelnością, sprawdzeniem która jest godzina, przeczytaniem powiadomień czy odpowiedzią na nie. Możemy to zresztą robić głosowo, co jest bardzo wygodne – pisanie na małej klawiaturce już takie nie jest, choć z drugiej strony zegarek zadziwiająco dobrze odczytuje gest Swype, więc też wielkiego problemu nie ma.

Głośnik umieszczono na prawym boku, można prowadzić przez niego rozmowy, ale jest on dość cichy, więc w miejskim gwarze może być nam czasem trudno usłyszeć rozmówcę. Na prawym boku mamy dwa przyciski – górny to wejście w aplikacje, do dolnego możemy przypisać wybraną przez nas czynność.

Wyższą szkołą jazdy jest zakładanie zegarka. Konstrukcja jest przedziwna, naciągnięcie paska z dziurkami na zaczep jest bardzo trudne, bo są one ulokowane w pozycji odwrotnej niż normalnie. Przydałaby się trzecia ręka, albo bardziej klasyczny układ. Wymiana paska też nie będzie najłatwiejsza, bo OPPO także tu postanowiło być oryginalne i zamiast klasycznych, zastosowało swoje autorskie zaczepy w stylu Apple.

Specyfikacja, działanie

OPPO Watch jest napędzany procesorem Qualcomm Snapdragon 3100 (Quad-core 1.09 GHz Cortex-A7) oraz energooszczędnym SoC Apollo3 firmy Ambiq Micro. Układ graficzny to Adreno 304, pamięć RAM wynosi 1GB, pamięci na pliki, muzykę i aplikacje mamy 8 GB. Normalnie zegarek działa na układzie firmy Qualcomm i w tym trybie OPPO zapewnia o 36 godzinach pracy. W trybie oszczędzania energii dowodzenie przejmuje chip Apollo3, mamy wtedy do dyspozycji tylko podstawowe funkcje (wyświetlanie czasu, śledzenie trasy, powiadomienia), ale żywotność baterii może dochodzić do 21 dni. Tryb uaktywnia się automatycznie przy spadku baterii do 20 i 10 proc. i możemy sami zdecydować, czy chcemy w niego przejść. Możemy też w każdym momencie w ustawieniach wybrać tryb oszczędzania energii.

Czytałem sporo o złym działaniu zegarków opartych na Wear OS, ale na szczęście nie znalazło to potwierdzenia w tym przypadku. OPPO Watch działa bardzo płynnie, szybko i stabilnie – przez cały okres testów nie zdarzyło się, żeby zegarek się zawiesił, zaciął czy w widoczny sposób zwolnił.

Oprogramowanie

Zegarek pracuje pod kontrolą systemu Wear OS od Google. I to jego podstawowa różnica w porównaniu do urządzeń Huawei, Honor czy Xiaomi. Możemy bowiem korzystać z nieprzebranego zasobu aplikacji bardziej lub mniej przydatnych. Przede wszystkim myślę tu o płatnościach Google Pay. To bardzo wygodne rozwiązanie, którego nie oferują w Polsce ani Xiaomi (jeszcze), ani Huawei. Prócz tego mamy możliwość monitorowania naszej aktywności, ćwiczeń, snu – za pomocą Google Fit.  OPPO zachęca też do zainstalowania HeyTap Health, czyli firmowej aplikacji do zarządzania zegarkiem, która jest bardziej przejrzysta i „skondensowana” niż Google Fit.

Poruszanie się po zegarku jest bardzo proste. Przeciągając palcem do środka od lewej krawędzi mamy dostęp do pulpitu z asystentem Google, z lewej jest pięć pulpitów do naszego wyboru, z góry możemy ściągnąć belkę z 9 skrótami a z dołu wyciągamy panel z powiadomieniami. Górny przycisk wyświetla zainstalowane aplikacje, jego dłuższe przytrzymanie uruchamia asystenta Google. Funkcjonalność dolnego możemy wybrać.

Z zegarka możemy zadzwonić i odbierać na nim połączenia, jakość rozmów jest dobra. Bardzo dobrze wypada odpisywanie np. na SMS-y – tekst można dyktować albo pisać, mała klawiatura działa bardzo precyzyjnie, także podczas wprowadzania tekstu metodą Swype. Dostępne jest przeglądanie całej książki adresowej, nie jesteśmy ograniczeni do wyboru kilku kontaktów. Oczywiście możemy przeczytać na zegarku pełną otrzymaną wiadomość.

Bateria

Coś za coś. Mamy dużo większą funkcjonalność niż w innych urządzeniach, ale też dużo krótszy czas pracy. Na szczęście zegarek naładujemy bardzo szybko – w 15 min do około 46 proc. a do pełna w 75 min. Szkoda, że nie ma ładowania indukcyjnego, co pokazał ostatnio Huawei, musimy więc pamiętać, by na wyjazdy zabierać ze sobą ładowarkę. I lepiej jej nie zgubić.

Czyli…

OPPO Watch jest bardzo ładnym, świetnie wykonanym i doskonale działającym urządzeniem. Wypada też nieźle cenowo, bo jest tańszy od topowych Samsungów, które w przeciwieństwie do OPPO nie oferują w Polsce płatności zbliżeniowych. Dla użytkowników Androida to jedna z niewielu możliwości by móc płacić zegarkiem, dodatkowo ładnym i świetnie wykonanym. A że jest podobny do Apple Watch? Wygląd to nie jedyne podobieństwo, bo podobnie jak urządzenie Apple OPPO równie często będzie lądować w ładowarce. Jakoś specjalnie nie słychać, by miłośnicy Apple na to narzekali, więc i do OPPO trzeba będzie po prostu przywyknąć.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią