Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

OnePlus 9 czy OnePlus 9 Pro. Który wybrać?

Autor: , dodany 20 maja 2021r.

OnePlus przez lata pracował na miano „zabójcy flagowców”, by teraz dość szybko z niego zrezygnować. Firma już nie chce nikogo „zabijać”, tylko kasować za swoje najlepsze telefony takie same kwoty jak konkurencja.

OnePlus 9 to wydatek 3349 zł. Za OnePlus 9 Pro trzeba zapłacić aż 4699 zł. Specyfikacja obu urządzeń jest topowa, zwłaszcza droższy model nie idzie na żadne kompromisy. Swoje robi też z pewnością logo Hasselblad na aparatach. Współpraca z tą firmą ma zmienić postrzeganie OnePlusów jako tych, które perfekcyjnie działają, ale robią takie sobie zdjęcia. Bo skoro Chińczycy chcą by klienci płacili im dużo, muszą zaoferować najwyższą jakość w każdym punkcie.

Po ponad trzech tygodniach spędzonych z tymi telefonami widzę jeden problem. Marketing. Smartfony są świetne, ale trzeba jeszcze o tym powiedzieć użytkownikom. I dotrzeć z tą informacją nie tylko do osób, które używają OnePlusów od wielu lat i doskonale znają markę, ale przede wszystkim do tych, którzy smartfonami interesują się raz na jakiś czas, przy zmianie modelu. Firma musi szukać nowych klientów, bo grupa wiernych fanów jest, delikatnie to ujmując „nieco urażona” wzrostem cen. OnePlusy od zawsze były tańsze od konkurencji, choć z roku na rok się to zmieniało. Teraz stawki się w zasadzie wyrównały.

Sprawdźmy, dla kogo są OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro, jakie mają mocne i słabe strony i czy warto wydawać na nie tyle pieniędzy.

Budowa, wykonanie

Pod względem jakości wykonania oba telefony to najwyższa półka. W droższym, czyli OnePlus 9 Pro nie ma miejsca na żadne kompromisy, mamy szklany tył i aluminiową ramę. Tańszy OnePlus 9 ma ramę z plastiku. Oba są pokryte szkłem Gorilla Glass 5 z dwóch stron. Pod względem oryginalności jest „tak sobie”, firma nie pokusiła się na żadne eksperymenty i postawiła na „stonowaną elegancję”. Ale też klasa Premium nie jest chyba miejscem na ryzykowne działania. Mamy więc prostokątne, lekko wystające wyspy z różną liczbą oczek, ale identycznym, choć inaczej ułożonym logo Hasselblad. Także kolory są stonowane – to Morning Mist, Forest Green, Stellar Black w 9 Pro i Winter Mist, Arctic Sky, Astral Black w 9. Nasze testowe egzemplarze straszliwie zbierały odciski palców, więc założenie na nie etui było wręcz koniecznością.

Rozmieszczenie wejść i przycisków jest identyczne. Na dole jest slot na dwie karty SIM, bez możliwości zainstalowania karty pamięci. Obok USB-C i jeden z dwóch głośników (dźwięk stereo). Prawa strona to przycisk do włączania i genialny suwak do wyciszania telefonu. Kto spróbował, wie o czym mówię, brakuje mi go w każdym innym urządzeniu. Przycisk do regulacji głośności nie zmieścił się już z tej strony i wylądował na lewym boku.

Wymiary urządzeń są oczywiście inne. Model 9 Pro jest większy – 163.2 x 73.6 x 8.7 mm i cięższy – 197 g. Zwykła 9 to 160 x 74.2 x 8.7 mm i 192 g. I osobiście wolę mniejsze urządzenie, korzysta się z niego nieco łatwiej. Różnicę mamy w wodoszczelności, 9 Pro ma certyfikację IP68, model 9 nie.

Ekran

Wyświetlacz w  OnePlus 9 Pro to klasa sama w sobie. To LTPO Fluid2 AMOLED o przekątnej 6.7 cala, rozdzielczości QHD+, 1440 x 3216 pikseli, 525 PPI, proporcjach 20:9, odświeżaniu do 120 Hz, obsłudze HDR 10 i jasności maksymalnej sięgającej 1300 nitów. Rozdzielczość można obniżyć do FHD+ (bateria będzie wam wdzięczna), a odświeżanie do standardowych 60 Hz. Z tym, że 120 Hz jest „smart”, czyli telefon sam dostosowuje częstotliwość a nie ustawia ją na permanentne 120 Hz.

Ekran nie jest płaski a delikatnie zakrzywiony na boki, dzięki czemu bardzo przyjemnie wykonuje się na nim gesty. W lewym rogu jest niewielki otwór na kamerkę do selfie. Dostajemy też od razu bardzo dokładnie naklejoną folię ochronną.

Wyświetlacz w OnePlus 9 jest teoretycznie nieco gorszej jakości. To panel Fluid AMOLED o przekątnej 6.55 cala, rozdzielczości FHD+, 1080 x 2400 pikseli, 402 PPI, proporcjach 20:9, odświeżaniu 120 Hz, obsłudze HDR 10 i jasności maksymalnej sięgającej 1100 nitów.

Ekran jest płaski, przez co ramki wydają się nieco grubsze niż w wersji Pro. Identyczny jest otwór na kamerkę i folia na ekranie.

Na papierze ekran w OnePlus 9 Pro wygrywa wyższą rozdzielczością i jasnością, ale w praktyce? Rozdzielczość obniżyłem niemal natychmiast do FHD+ bo bateria i tak nie jest mocną stroną tego telefonu, więc mamy remis. Jasność maksymalna 1300 do 1100 nitów nie jest zauważalnie dużą różnicą. Wszystko zależy więc tak naprawdę od tego jakie ekrany wolicie – płaskie czy zakrzywione.

Ustawień mamy bez liku, kryją się w Kalibracji ekranu, gdzie można wybrać tryby żywy albo naturalny. Po kliknięciu w zaawansowany pojawiają się tryby: szeroka gama AMOLED, sRGB i Display P3 z suwakami ustawień zimny-ciepły i zielony-magenta. Jest też silnik ulepszania wyświetlacza, gdzie więcej możliwości mamy w modelu Pro, i sceny. Diody powiadomień brak, jest za to wyświetlacz Ambient czyli powiadomienia z aplikacji pokazujące się na wygaszonym ekranie i różne style zegarów. Szkoda, że producent nie pomyślał o tym, by jako diody powiadomień nie wykorzystać małej zielonej kropki jaka pojawia się tuż obok oczka do selfie, gdy korzystamy z przedniej kamerki.

W ekranach ukryto czytnik linii papilarnych który jest piekielnie szybki i wcale się nie myli. Równie szybkie jest odblokowanie twarzą. Telefony można wybudzić i wygasić dwukrotnym uderzeniem.

Działanie

Smartfony napędzane są topowym, najwydajniejszym w chwili obecnej procesorem Qualcomm Snapdragon 888 z układem graficznym Adreno 660. W obu mieliśmy taką samą wersję pamięciową czyli 12 GB RAM i 256 GB pamięci wbudowanej z pamięcią UFS 3.1. To czuć, bo programy instalują się błyskawicznie. Nie ma slotu na kartę pamięci. W obu mimo najszczerszych chęci nie mam się do czego przyczepić. Działają niesłychanie szybko i płynnie, doskonale radzą sobie z każdą grą, każdą aplikacją i każdą czynnością. W teście AnTuTu Benchmark v9 telefony uzyskały odpowiednio: OnePlus 9 – 801702 pkt (4 miejsce w rankingu) i OnePlus 9 Pro – 783647 pkt (8 miejsce w rankingu).

Ten drugi robi się zauważalnie cieplejszy pod obciążeniem – nie na poziomie Xiaomi Mi 11, ale czuć wyższą temperaturę po benchmarkach czy graniu. OnePlus 9 jest chłodniejszy. W codziennym używaniu (Internet, filmy) temperatury w obu są normalne.

Całe „zaplecze” też sprawdza się doskonale. NFC jest, więc oboma telefonami płacimy zbliżeniowo. GPS lokalizuje nas szybko i działa bezbłędnie (rower, samochód).

Nie ma wyjścia mini-jack, więc słuchawek na kabelku nie podłączymy bez przejściówki. Nie znajdziemy ich niestety w pudełku, a szkoda, bo jest spore i spokojnie jakieś by się zmieściły. Ale dźwięk na słuchawkach Bluetooth jest doskonałej jakości, w telefonach jest Dolby Atmos z możliwością wielu ustawień. Sprawdzaliśmy to na słuchawkach OnePlus Buds Z, które spisały się świetnie. W obu mamy głośniki stereo grające głośno, czysto i bez przesterów – są dobre i do filmów, i do okazjonalnego puszczania muzyki.

Jakość rozmów głosowych jest bez zarzutu.

Oprogramowanie

W telefonach dostajemy Androida 11 z Oxygen OS 11. Przez wiele osób jest ona uważana za najlepszą nakładkę w świecie Androida. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Kwestia gustu. Jak dla mnie ma wszystko co potrzeba, a nawet więcej. Jest mnóstwo możliwości zmiany wyglądu (tapety, AoD, kolor wiodący, ikony systemowe, pakiet ikon), pełno gestów, menedżer uprawnień, szybkie uruchamianie wybranej funkcji bądź aplikacji po dłuższym przytrzymaniu palca na czytniku linii papilarnych. Są aplikacje równoległe, czyli dwa konta, blokada aplikacji i wiele, wiele innych.

Z jednej strony jest prosto, bo wszystko wygląda ładnie, czytelnie i świetnie działa system wyszukiwania i podpowiedzi. Z drugiej funkcji jest mnóstwo i niczego nikomu nie zabraknie. Z pewnością więc nakładka jest jedną z mocniejszych stron tych telefonów.

Zdjęcia, filmy

OnePlus 9 Pro mamy:

Wideo nagramy: 8K 30fps, 4K 30/60/120fps, 1080p 30/60/240fps, z auto HDR, gyro-EIS.

Kamery w OnePlus 9 to:

Wideo nagramy: 8K 30fps, 4K 30/60fps, 1080p30/60/240fps, z auto HDR, gyro-EIS.

Najpierw zajmijmy się firmą Hasselblad, bo jej logo na OnePlusach bardzo winduje oczekiwania użytkowników. Do tego stopnia, że dość często można się już spotkać z głosami zawodu. Czy słusznie?

Po pierwsze na pokazie premierowym przedstawiciele obu firm podkreślali, że to pierwsze telefony przygotowywane we współpracy i na większe efekty trzeba jednak jeszcze poczekać. A na razie Hasselblad skupić miał się na „programowej” a nie technicznej obróbce zdjęć.

Po drugie więcej do powiedzenia w sprawie jakości mają pewnie ci, którzy przerobili wcześniejsze modele OnePlus i mają porównanie do 9 czy 9 Pro. Ja niestety takiego długiego związku z OnePlus nie mam i są to pierwsze flagowe modele, jakie mam w swoich rękach. Ale z perspektywy „nowicjusza” który słyszał, że zdjęcia z OnePlusów są takie sobie, muszę napisać że fotografie podobają mi się bardzo.

Aplikacje są niemal identyczne, z ładnymi kolorami wiodącymi – czerwonym dla filmów i pomarańczowym dla zdjęć. W ustawieniach na dole mamy: film poklatkowy, panoramę, zwolnione tempo, wideo, zdjęcie, portret, scena nocy, Pro (histogram i RAW), korekcja perspektywy. Kolejne opcje mamy na górze, w zależności od tego czy robimy zdjęcie czy kręcimy film. Tam też jest wejście w ustawienia.

Przechodząc zaś do jakości. Duży i droższy może więcej, ale widać to dopiero w trudniejszych warunkach. W słoneczny dzień robiąc zdjęcia głównym obiektywem i szerokim kątem jest niemal identycznie, czyli doskonale. Kolory są mocne i nasycone w lekko samsungowym stylu, ale bez sztuczności – mi się podoba. Szczegółowość jest świetna, przy bliskich ujęciach mamy naturalne rozmycie tła. Fantastycznie łapana jest ostrość, robiłem zdjęcia kotom i koniom którym co prawda można powiedzieć, żeby się nie ruszały, ale nie zawsze posłuchają. Ilość ujęć lekko rozmytych była znikoma. Przybliżenie optyczne 3.3x w 9 Pro jest bezstratne i korzystałem z niego bardzo często – pozwala bliżej podejść do fotografowanego obiektu a straty na jakości nie ma żadnej. Maksymalne zbliżenie wynosi 30x. W zwykłej 9-ce takiego luksusu już nie mamy. 2x zoom cyfrowy jest ok., dalej już jest gorzej, maksymalne zbliżenie wynosi 10x. Tu dużo tańsze telefony robią podobnej jakości fotografie.

W obu telefonach bardzo ładnie wypada tryb portretowy z rozmyciem tła i zdjęcia z kamerki do selfie.

Tryb nocny wyostrza ujęcia i rozjaśnia źródła światła, a choć 9 Pro ma optyczną stabilizację obrazu to jakość w obu telefonach jest niemal identyczna. Spory minus należy się za to, że jest on dostępny  tylko dla obiektywów głównych i szerokiego kąta. Nie ma możliwości jakiegokolwiek ręcznego przybliżenia, co dziwi szczególnie w przypadku 9 Pro który ma przecież obiektyw tele…

Za makro odpowiedzialny jest szeroki kąt, realna odległość w której łapana jest ostrość to 4,5 cm.

Wideo w zwykłej 9 jest ok., w 9 Pro lepsze dzięki połączeniu optycznej i elektronicznej stabilizacji.

Całościowo z możliwości foto/wideo jestem w obu telefonach zadowolony, ale model Pro przemawia do mnie o wiele bardziej. (*zdjęcia z OnePlus 9 Pro pierwsze)

oneplus 9 pro

Bateria

Tu kończą się miłe słowa, zwłaszcza dla modelu OnePlus 9 Pro. Bateria ma 4500 mAh, ładowarka w pudełku 65 W a naładowanie do pełna trwa niecałe pół godziny. Telefon obsługuje też bardzo szybkie 50W ładowanie bezprzewodowe – od 0 do 100 proc. w 43 min. Jest więc błyskawicznie i na całe szczęście. Bo rozładowanie telefonu odbywa się bardzo szybko. Dzień pracy przy 4,5 h włączonego ekranu przy rozdzielczości FHD+ a nie QHD – to wszystko co udawało mi się wycisnąć z tego modelu. Zdarzyło się kilka razy, podczas intensywniejszego używania (zdjęcia, Spotify), że musiałem go ładować w ciągu dnia. Przy normalnym używaniu energii starczało na dobę.

OnePlus 9 pod względem baterii jest nieco lepszy. Pojemność jest identyczna – 4500 mAh – ale ekran mniejszy, rozdzielczość niższa, więc i jej rozładowanie zajmuje dłużej, mniej więcej o godzinę do półtorej. A to w moim przypadku komfortowy jeden dzień używania. Ładowarka również ma 65W, więc naładowanie trwa mniej niż pół godziny. Za to ładowanie bezprzewodowe jest wolniejsze niż droższym bracie – jedynie 15W.

Czyli…

W ostatnim czasie telefony  ze średniej półki zbliżyły się jakością do flagowców. I te muszą się bardzo starać, żeby wykazać swoją wyższość. Bo topowy procesor czy materiały Premium to dużo, ale jednak nie wszystko. Można np. znaleźć telefony w okolicach 2 tys. zł, które spokojnie staną do konkurencji z OnePlus 9 pod względem jakości fotografii czy dźwięku a nawet wykonania i wcale nie będą w tej walce bez szans. Bo jednak w tym telefonie mamy kilka kompromisów.

Inaczej jest w przypadku OnePlus 9 Pro. Tu kompromisów brak, ale i cena jest bezkompromisowa, czyli wysoka.

Dlatego zakup OnePlus 9 jest kwestią naszego gustu i zasobności portfela, zaś zakup OnePlus 9 Pro w zasadzie tylko tego drugiego. Ale przynajmniej wiemy, za co płacimy.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią