Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Nord N10 5G. Test średniaka od OnePlus

Autor: , dodany 5 grudnia 2020r.

Smartfony OnePlus to już nie tylko tanie flagowce, ale i urządzenia ze średniej i budżetowej półki.

Widać tak łatwiej jest zarobić pieniądze, zwłaszcza że czasy nie sprzyjają sprzedaży drogich telefonów. Najtańszym telefonem OnePlus dostępnym na naszym rynku jest Nord N100, który kosztuje 819 zł. Bardziej dociekliwi użytkownicy zidentyfikują go też pod nazwą OPPO A53. To po prostu taki sam smartfon, jedynie z inną nakładką.  Widać po tym, że współpraca między OPPO a OnePlus jest dość bliska. Nasz dzisiejszy bohater, czyli Nord N10 5G, nie ma swojego odpowiednika wśród urządzeń zaprzyjaźnionej marki. Jest autorskim dziełem OnePlus z wykorzystaniem nowego procesora firmy Qualcomm – Snapdragona 690. To bardzo wydajna jednostka z obsługą pasma 5G i z wynikami w benchmarkach na poziomie układów 720/730. Do tego mamy ekran odświeżany w 90 Hz, solidny zestaw kamer, dużą baterię oraz magię urządzeń OnePlus – wszystko to w okolicach 1500 zł w zależności od sklepu. Zobaczmy, czy ten telefon jest tego wart.

Budowa, wykonanie

W Nord N10 5G króluje plastik. Tył i ramę wykonano z niebieskiego tworzywa. Jest ono niezłej jakości, bardzo ładnie mieni się w świetle, ale niestety jest błyszczące, przez co telefon zbiera odciski palców. Szkoda, że producent nie dorzucił do pudełka żadnego, najprostszego nawet etui. Mamy w nim tylko 30W ładowarkę, za to z najładniejszym na rynku, czerwonym kabelkiem. Na dolnej ramie znalazło się miejsce na wejście mini-jack, USB-C i jeden z dwóch głośników. Drugi, służący do odtwarzania multimediów, połączono z głośnikiem do rozmów nad ekranem. Razem grają bardzo dobrze  – donośnie, czysto i dość głęboko, z lekko zauważalnymi basami. Nie jest to głośnikowa ekstraklasa, ale w telefonie za 1500 zł to bardzo solidny zestaw który sprawdzi się przy oglądaniu filmów i okazjonalnym odtwarzaniu muzyki. Na prawym boku mamy przycisk do włączania telefonu, na lewym tackę na hybrydowy dual-SIM i przyciski do regulacji głośności.

Czytnik linii papilarnych umieszczono tradycyjnie, a nawet nieco już staroświecko, z tyłu obudowy. Działa szybko pod warunkiem, że dokładnie trafimy w niego palcem. Wygodniejsze jest odblokowanie telefonu twarzą, co działa bardzo dobrze i bezproblemowo. Ekran możemy wybudzić oraz wygasić uderzając w niego dwukrotnie.

Ekran

Wyświetlacz wykonano w technologii IPS TFT, ma przekątną 6.49 cala, 1080 x 2400 pikseli, 406 ppi, a częstotliwość odświeżania może wynosić 90 Hz. W ustawieniach możemy zmniejszyć ją do tradycyjnych 60 Hz. 90 Hz jest „dynamiczne”, czyli telefon sam je podnosi bądź obniża, w zależności od czynności jaką wykonujemy. Dzięki temu oszczędzana jest bateria. Podniesienie częstotliwości sprawia, że telefon jest szybki i płynny a jego używanie – bardzo przyjemne.

W ustawieniach możemy zmienić balans bieli ekranu. Kąty widzenia są niezłe, podobnie jest z natężeniem kolorów, ale oczywiście nie jest to poziom ekranów AMOLED, kolor czarny wpada w szary a widoczność na dworze w słoneczny dzień nie jest jakaś wybitna.

Nie mamy diody powiadomień, ale są informacje wyświetlane na ekranie które pokazują się po przyjściu wiadomości oraz gdy poruszymy telefonem.

Nord N10 5G jest dość duży – wymiary to 163 x 74.7 x 9 mm, ale dzięki plastikowi wagę utrzymano na rozsądnym poziomie 190 g. A ponieważ tył jest lekko zaoblony na bokach, bardzo dobrze i pewnie leży w dłoni.

Specyfikacja, działanie

Nord N10 5G jest napędzany nowym, ośmiordzeniowym  procesorem firmy Qualcomm, Snapdragonem 690 z GPU Adreno 619L. Posiada on wbudowany modem X51 5G a prędkości to:  pobieranie 1,2 Gb/s (LTE), 2,5 Gb/s (5G), wysyłanie 210 Mb/s (LTE), 900 Mb/s (5G). Mamy 6 GB RAM i 128 GB pamięci wbudowanej, z możliwością rozszerzenia kartą. W AnTuTu Benchmark  telefon osiąga 283228 pkt., co jest wynikiem niemal identycznym jak realme 7 pro, POCO X3 NFC czy Pixel 5.

Telefon działa doskonale w każdej sytuacji, jest szybki i na nic nie musimy czekać. Doskonale radzi sobie też z grami, nawet z tymi najbardziej wymagającymi. Ja grałem w PUBG i Asphalt 9 i rozgrywka w obu przypadkach była płynna i bardzo przyjemna,  bez zacięć czy klatkowania animacji.

Nord N10 5G ma oczywiście moduł NFC więc zapłacimy nim zbliżeniowo. GPS bardzo szybko wyszukuje satelity, a połączenie jest stabilne. Jakość rozmów stoi na bardzo dobrym poziomie zarówno dla dzwoniącego jak i osoby z którą rozmawiamy.

Oprogramowanie

Oprogramowanie to Android 10 z nakładką Oxygen OS. Niestety OnePlus zapowiedział, że urządzenie dostanie tylko jedną dużą aktualizację – do Androida 11. To dziwna i niezrozumiała decyzja dla firmy, która słynęła do tej pory z długich aktualizacji. Cały czas jednak Oxygen OS jest bardzo dobrą nakładką, logicznie ułożoną i przyjazną użytkownikowi, z olbrzymimi możliwościami zmiany wyglądu interfejsu. Mamy oczywiście ciemny motyw, strefę gier, sejf, aplikacje równoległe, jest także wybudzenie oraz wygaszenie ekranu podwójnym uderzeniem.

Zdjęcia, bateria

Z tyłu mamy cztery oczka: główny 64 MP, f/1.8, szeroki kąt 8 MP, f/2.3, makro 2 MP, f/2.4 oraz sensor głębi 2 MP. Przód to 16 MP f/2.1. Aplikacja aparatu jest czytelna i przejrzysta. Na dole są różne tryby, również z zaawansowanym trybem Pro z histogramem, na górze m.in. makro, zmiana rozdzielczości, formatu i wejście w ustawienia.

Telefon robi bardzo ładne fotografie – w zasadzie odpowiadające cenie urządzenia. Gdy światła jest dużo, wszystko jest na bardzo dobrym poziomie. Jest dużo szczegółów, ładne, naturalne kolory, niezła rozpiętość tonalna, brak przepaleń i dobry kontrast. Im jest ciemnej tym jest gorzej, ale  sytuację ratuje tryb nocny który rozjaśnia ujęcia trzymając w ryzach źródła światła. Najgorzej wychodzą zdjęcia podczas tzw. szarówki – gdy jest jeszcze zbyt jasno na ingerencję trybu nocnego, ale zwykłe zdjęcia już „nie wyrabiają”.  Selfie są dobrej jakości, w trybie portretowym tło jest dokładnie wycięte i ładnie rozmyte.

Bardzo dobrze wypada wideo – w rozdzielczości 4K i niższych, jest nieźle stabilizowane elektronicznie (zwłaszcza FHD 30 FPS). Na uwagę zasługuje też doskonale zbierany dźwięk. Nie ma także problemów z utrzymaniem ostrości.

Bateria ma 4300 mAh. Przy 90 Hz odświeżaniu energii starcza na półtora, dwa dni przy około 6 h czasu pracy na włączonym ekranie. 30W ładowarką naładujemy telefon w niecałą godzinę. Nie ma ładowania indukcyjnego.

Czyli…

OnePlus N10 5G zdecydowanie zyskał w moich oczach po dwutygodniowym okresie używania. Podchodziłem do niego nieufnie, przede wszystkim przez procesor z serii 600. Jak się okazało, moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Telefon działa świetnie – jest szybki, płynny i bezproblemowy. Doskonale sprawdzają się głośniki stereo, zdjęcia też stoją na adekwatnym do ceny lub nawet nieco wyższym poziomie. Ekran IPS także jest bardzo dobry w swojej klasie. Do tego mamy obsługę 5G, więc telefon będzie z pewnością przyszłościowym wyborem. Szkoda, że producent przyoszczędził na etui, które ukryłoby  jego plastikową jakość wykonania.  Minusem może być też cena, bo w okolicach 1500 zł możemy dostać kilka urządzeń z ekranem AMOLED, bądź IPS, ale z nieco mocniejszym procesorem. Kto jednak upoluje Norda w dobrej cenie, będzie z niego zadowolony.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią