Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Motorola moto g31. Budżetowiec z ekranem OLED

Autor: , dodany 21 grudnia 2021r.

moto g31 to najtańszy z przedstawionych ostatnio smartfonów motoroli – kosztuje 899 zł.

Motorola zaatakowała naprawdę szeroką ławą, wprowadzając do Polski nie tylko atrakcyjnie wyceniony model g200 ze Snapdragonem 888+ ale również 4 inne smartfony z linii g. g31 jako jedyny kosztuje poniżej tysiąca złotych i właśnie on jako pierwszy trafił w nasze ręce.

Trzeba powiedzieć, że motorola w tym roku zaskoczyła. Firma była znana z tego, że dość niechętnie stosowała w swoich smartfonach ekrany OLED. Jeśli już – to w najdroższych modelach. Tymczasem g31 mimo niskiej ceny został wyposażony właśnie w taki wyświetlacz. To spora niespodzianka i olbrzymia zaleta. Bo do tej pory osoby które nie dysponują, bądź nie chcą wydawać na telefon dużo pieniędzy, skazane były na ekrany IPS. Teraz zaś zyskują możliwość wyboru.

Ale oczywiście wyświetlacz to nie wszystko. Sprawdźmy więc, jakie moto g31 ma jeszcze plusy, a na czym producent musiał oszczędzić.

Budowa, wykonanie

Wymiary moto g31 to 161.9 x 73.9 x 8.6 mm. Waga – 181 g. Tył urządzenia jest wykonany z tworzywa o miłej, chropowatej fakturze. Dzięki temu pewnie leży w dłoni i nie zbiera w sposób przesadny odcisków palców. Można więc go nosić bez etui, choć oczywiście Motorola nie zapomniała o silikonowym case, który znajdziemy w pudełku. Bardzo ładnie wygląda też owalna wyspa z trzema oczkami, która minimalnie wystaje ponad powierzchnię.

Mimo użytych materiałów (trudno w tym budżecie spodziewać się metalu i szkła) telefon sprawia bardzo solidne wrażenie. Nic nie trzeszczy, nie skrzypi ani się nie ugina.

Na dolnej, płaskiej krawędzi mamy wejście USB-C i pojedynczy, przyzwoicie brzmiący głośnik. Prawy bok to miejsce na: czytnik linii papilarnych, przycisk regulacji głośności oraz asystenta Google. Jak dla mnie czytnik jest o jakiś centymetr za wysoko, ale to już jest kwestia indywidualnych preferencji. Najważniejsze, że działa bezbłędnie, wystarczy lekko przyłożyć do niego palec. Choć animacja mogłaby być nieco krótsza.

Na górnej krawędzi mamy wejście mini-jack na słuchawki. Lewy bok to slot na dwie karty SIM, z których jedną można zastąpić kartą pamięci. I akurat w tym modelu może się to przydać.

Wyświetlacz

Ekran to panel OLED o przekątnej 6.4 cala, rozdzielczości FHD+ 1080×2400 pikseli, 411 PPI. Jest odświeżany w tradycyjnych 60 Hz. Kamerkę do selfie umieszczono w centralnie położonej, niewielkich rozmiarów dziurze.

Zdecydowanie to właśnie on lśni w tym urządzeniu najjaśniej. I to całkiem dosłownie, bo jasność maksymalna wypada bardzo przyzwoicie. Spokojnie skorzystamy z moto g31 podczas słonecznego dnia. Doskonałe są oczywiście kąty widzenia oraz nasycenie kolorów. Dzięki temu biorąc g31 do ręki nigdy nie miałem poczucia, że korzystam z urządzenia budżetowego.

W ustawieniach można ustawić temperaturę kolorów i stopień ich nasycenia.

Motorola mimo ekranu OLED, konsekwentnie nie stosuje AoD, czyli informacji wyświetlanych na stałe na wygaszonym ekranie. Szkoda. Zamiast tego pokazują się nam na chwilę albo po otrzymaniu, albo po poruszeniu telefonem. Możemy z tego poziomu przejść np. do ich odczytania.

Koniec końców ekran moim zdaniem jest największą zaletą tego telefonu. Trudno znaleźć teraz na rynku nowe urządzenie poniżej tysiąca z wyświetlaczem OLED.

Działanie

moto g31 jest napędzany ośmiordzeniowym procesorem MediaTek Helio G85 z układem graficznym Mali-G52. Do dyspozycji mamy 4 GB RAM i 64 GB ROM. Dlatego dobrze, że producent dał nam możliwość jej rozszerzenia kartą pamięci. W AnTuTu Benchmark telefon osiągnął 165217 pkt, co pokazuje, że w wymiarze osiągów mamy do czynienia z klasą budżetową/średnią niższą. Ale. Na szczęście nie oznacza to wcale, że z telefonu korzysta się źle.

Ponieważ Motorola nie obciąża procesora jakąś skomplikowaną nakładką, a mamy do czynienia z niemal czystym Androidem (plus gesty Moto), to wszystkie czynności dzieją się tu względnie szybko. Czyli jasne, musimy poczekać dłużej na otwarcie jakiegoś programu czy wczytanie aplikacji. Ale mieści się to moim zdaniem w granicach wyznaczonych przez cenę moto g31.

Choć oczywiście – nie ma się co spodziewać cudów jeśli chodzi o trzymanie zakładek w pamięci, wszak mamy tu jedynie 4 GB RAM. A 90 Hz odświeżanie nieco podniosłoby wrażenie płynności. Jednak jeśli mam do wyboru to bądź ekran OLED, stawiam zdecydowanie na to drugie.

Telefon nie ma problemu z działaniem GPS który szybko łapie sygnał i stabilnie go utrzymuje. Korzystając z moto g31 jako z nawigacji samochodowej nie miałem żadnych zastrzeżeń.

Dzięki NFC bez problemu zapłacimy nim zbliżeniowo.

Dźwięk na słuchawkach bluetooth jest bardzo przyjemny, działają ustawienia Dolby Atmos. Z kartą Orange działało też VoWiFi.

Oprogramowanie

System to Android 11, w chwili testów z aktualizacją zabezpieczeń z października. To plus gesty moto czynią z niego bardzo przyjemne w codziennym użytkowaniu urządzenie. Cieniem na to wszystko kładzie się jedna rzecz. Otóż podczas prezentacji modelu przedstawiciel Motoroli stwierdził, że telefony dostaną tylko jedna dużą aktualizację systemu. Czyli startujemy z Androidem 11 a kończymy na Androidzie 12… W momencie gdy ten drugi jest już oficjalnie wydany. Zupełnie nie rozumiem takiego działania Motoroli. Ponoć użytkownicy nie zwracają uwagi na wersję systemu i ważniejsze są dla nich poprawki bezpieczeństwa, a te Motorola ma zapewnić dłużej niż rok. Tak przynajmniej zapewniano podczas telekonferencji.

Zupełnie mnie to nie przekonuje, zwłaszcza że inne firmy (np. Samsung) wydłużają wsparcie dla swoich urządzeń. Osobiście chciałbym, żeby mój telefon był wspierany jak najdłużej. Tłumaczenie że po roku czy dwóch i tak zmieniamy smartfon też do mnie nie trafia. Raczej w chwili obecnej widać wśród użytkowników trend dłuższego korzystania z urządzeń by nie produkować elektrośmieci. Choć rozumiem, że producentom to nie na rękę.

Zdjęcia, filmy

Zestaw kamer wygląda następująco:

Motorola nie powstrzymała się więc przed wpakowaniem 2 MP obiektywu makro, co udaje się już niektórym producentom…

w ustawieniach znajdziemy charakterystyczny dla Motoroli kolor spotowy, zdjęcia nocne, ruchome, panoramę, portret, tryb pro czy podwójny zapis (przód i tył) przy filmowaniu.

Jakość zdjęć jest przyzwoita i w zasadzie zgadza się z ceną urządzenia. Czyli najlepsze fotografie zrobimy przy mocnym słońcu. A zimą przy ciągłej szarówce będzie gorzej. W porównaniu z droższymi smartfonami najbardziej rzucają się w oczy ciemniejsze kadry i gorsza rozpiętość tonalna. W kontrastowych ujęciach niebo najczęściej będzie przepalone i białe bądź szare, zamiast niebieskiego. Ale na plus są na pewno kolory – mocne i nasycone. Również szczegółowość i rozmycie tła w bliskich kadrach oraz w trybie portretowym – także przy zdjęciach selfie, które wyglądają ładnie.

Filmy nagramy w rozdzielczości FHD z tyłu i przodu. Jest elektroniczna stabilizacja ale obraz i tak lekko się trzęsie. Nie ma za to problemów z ostrością czy zbieraniem dźwięku.

Bateria

Ogniwo ma pojemność 5000 mAh i jest jednym z najmocniejszych punktów tego smartfona. Starcza na dwa do trzech dni normalnego używania. Przy najintensywniejszych dniach (rozmowy, nawigacja po mieście, internet) rozładowywałem moto g31 mniej więcej w połowie. Ładowanie mogłoby być nieco szybsze, bo ładowarka z zestawu ma moc jedynie 10W i naładowanie trwa około 2h. Oczywiście nie ma ładowania indukcyjnego.

Czyli…

Za 900 zł bez złotówki dostajemy całkiem sprawnie działające urządzenie z przyzwoitymi zdjęciami, a przede wszystkim z ekranem OLED. To zdecydowanie największa zaleta moto g31. Jeśli nie wymagamy od smartfona działania rodem z wyścigów F1 a wystarczy nam tempo autobusu komunikacji miejskiej, za to konsumujemy dużo treści, moto g31 będzie bardzo dobrym wyborem. Wyświetlacz w połączeniu z baterią pozwolą nam na długie godziny komfortowego oglądania filmów czy przeglądania stron. Jeśli szukamy taniego urządzenia do grania – lepiej spojrzeć w inną stronę.

Cieniem na te zalety kładzie się zapowiedź tylko jednej aktualizacji systemu. Pytanie czy mniej wymagającym użytkownikom, a do takich skierowany jest ten model, będzie to przeszkadzać…

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią