Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Motorola Defy. Wydzierżawiony powrót po latach

Autor: , dodany 9 lipca 2021r.

Pancerny smartfon z logo Motoroli kosztuje 1249 zł. Jak na „rugged phone” – przyzwoicie. Jak na podzespoły – sporo.

Skąd pomysł na pancerny smartfon Motoroli? Jeden już był – w 2010 r. pojawiła się pierwsza wzmocniona Defy. Teraz wskrzesza ją Bullitt Group, firma odpowiedzialna za telefony CAT. Jak tłumaczą przedstawiciele Motoroli, podpisano długoterminową umowę o współpracy, na mocy której oni dają wkład w postaci podzespołów, a partner troszczy się o pancerną obudowę i całą resztę. Podejrzewam, że także o oprogramowanie, bo to co zastajemy, w znacznej mierze odbiega od stylu Moto. Choć są też części wspólne.

Budowa, wykonanie

Smartfon jak na urządzenie pancerne jest dość zgrabny. Wymiary to 169.80 x 78.20 x 10.90 mm,  waga 232 g. Większość tego typu telefonów z którymi miałem do czynienia ważyła koło 300 g.  Motorola Defy 2021 wygląda też nieco inaczej, bardziej „cywilnie”.  Jest równa z każdej strony, nie ma specjalnie wzmacnianych rogów. Wyjątkiem jest ten lewy dolny, kanciasty, gdzie jest miejsce na zamocowanie smyczki którą producent dorzuca do zestawu.

Nie ma również krzykliwych kolorowych akcentów obudowy, modnych w tym segmencie. Jest po prostu czarna. Tył ma ukośne paski, tak by faktura nie była gładka a chwyt pewniejszy. Oczywiście jeśli urządzenie się zabrudzi możemy je umyć pod bieżącą wodą, Defy spełnia normę IP 68 oraz standard militarny MIL-STD-810H, gwarantujący m.in. odporność na ekstremalne temperatury czy wysokie ciśnienie.

Oczka aparatów nie wystają ponad obudowę, co jest miłym zaskoczeniem i rzeczą praktycznie już niespotykaną. Pod nimi umieszczono czytnik linii papilarnych. Działa szybko i bezbłędnie. Jeśli będziemy mieli brudne albo mokre ręce, możemy odblokować telefon twarzą, najpierw musimy nacisnąć przycisk do włączania żeby podświetlić ekran.

Na dolnej krawędzi mamy USB-C (na szczęście nie ma żadnej niewygodnej uszczelniającej zaślepki) i pojedynczy głośnik. Dźwięk jest płaski, mógłby być moim zdaniem trochę bardziej donośny, w zgiełku budowy czy hali produkcyjnej albo podczas jazdy na rowerze w terenie z kaskiem na głowie możemy mieć problem by go usłyszeć.

Prawy bok to trzy przyciski – włączania, regulacji głośności i PPT (Push to talk). Do jego obsługi mamy zainstalowaną aplikację Mototalk, ale można również korzystać z innych ze sklepu Play. Opcjonalnie można wykorzystywać ten przycisk do wywoływania funkcji czy konkretnych aplikacji po dwukrotnym albo długim naciśnięciu.

Na górze mamy wejście mini-jack na słuchawki, na lewym boku hybrydowy slot dual SIM.

Ekran

Wyświetlacz to IPS TFT o przekątnej 6.5 cala, niskiej rozdzielczość HD+, 270 PPI. I jest to chyba najsłabszy punkt tego urządzenia. Przede wszystkim przydałaby się wyższa jasność maksymalna – bo z założenia przecież ten telefon będzie np. wykorzystywany podczas sportów ekstremalnych na powietrzu – i żeby coś na nim zobaczyć, trzeba będzie szukać cienia. A o to w niektórych sytuacjach może być trudno. Oczywiście rozdzielczość FHD też poprawiłaby wrażenia z używania, nie mówiąc już o ekranie AMOLED, który dałby nam pełny komfort. A tak mamy kolory szary zamiast czarnego i kiepskie kąty widzenia.

Szkoda też, że producent nie pokusił się o zainstalowanie diody powiadomień, miejsca na nią jest w bród. Jest za to ekran Moto który wybudza się po poruszeniu telefonem, widzimy na nim powiadomienia i możemy przejść z niego bezpośrednio do odpowiedzi np. na SMS.

W ustawieniach można wybrać jakość kolorów (naturalne, wzmocnione, nasycone). Jest też m.in. automatyczna jasność, ciemny motyw, podświetlenie nocne, uważny ekran. Nie mamy podwyższonej częstotliwości odświeżania – wynosi ona tradycyjne 60 Hz.

Ekran jest pokryty szkłem Corning Gorilla Glass Victus. Po dwóch tygodniach intensywnego korzystania z telefonu (głównie rowerowe wycieczki), podczas których wrzucałem go do worka razem z kluczami i metalowym bidonem, nie zauważyłem na nim ani jednej rysy. Pokryto go również powłoką oleofobową, co nie jest oczywiste w tego typu telefonach.

Działanie

Motorola Defy jest napędzana Snapdragonem 662 z układem graficznym Adreno 610. Mamy 4 GB RAM i niestety tylko 64 GB pamięci wbudowanej, za to z możliwością rozszerzenia kartą. W AnTuTu Benchmark telefon osiąga 163325 pkt.

Działanie jest dobre jak na tego typu urządzenie. Co prawda procesor nie jest najnowszy ale dzięki w miarę czystemu systemowi (o tym jeszcze za chwilę) praca na nim jest przyjemna. Nie ma ani opóźnień, ani większych przycięć animacji, reakcja na gesty jest prawidłowa.

GPS działa bezproblemowo czy to podczas jazdy samochodem czy rowerowych wycieczek. Dzięki NFC zapłacimy zbliżeniowo. Jakość dźwięku na słuchawkach (Bluetooth i kabel) jest dobra, podobnie z jakością rozmów.

Oprogramowanie

Tu zaczyna się problem. Przywykłem bowiem do tego, że w telefonach Motoroli mamy czystego Androida, a wszystkie dodatki producent gromadzi w apce Moto. W Motoroli Defy jest jednak inaczej. Telefon od startu jest zaśmiecony dziwnymi aplikacjami które służą nie wiadomo do czego. To DF Squad, Bug2Go, dfconnect, IP Log Tool, Emporium, IQ Data Upload, MotoSurvey, Battery Tracer. Wymagają one od nas zalogowania, nie można ich odinstalować ani wyłączyć i na dłuższą metę są dość denerwujące. Szkoda, że Bullitt Group zdecydował się na zaśmiecenie systemu, szkoda też że nie zgrupował tych aplikacji w jednym folderze ani nie dał użytkownikom żadnego wyjaśnienia, do czego one służą.

Kolejny problem mam z wersją Androida – 10 a nie 11. Pytany o to przeze mnie na spotkaniu przedpremierowym przedstawiciel Bullitt Group tłumaczył, że nie jest ważna wersja systemu a jakość oprogramowania, a poza tym telefon dostanie Androida 11. Jednak po testach nie za bardzo wiem, na czym polega to dopracowanie – chyba że chodziło o doinstalowanie dziwnych aplikacji…

Bo cała reszta systemu niczym nie różni się od każdego urządzenia Motoroli. Czyli dodatki znajdziemy w aplikacji Moto (personalizacja, gesty, strefa gier, uważny ekran), są gesty, ciemny motyw, automatyczne zwiększanie wydajności. Jest też Radio FM.

Zdjęcia, filmy

Zastaw kamer to:

W ustawieniach znajdziemy: portret, wycinek zdjęcia, makro, kolor spotowy, zdjęcie nocne, ruchome, panoramę, filtr na żywo. Jest HDR, flesz, timer, aktywne zdjęcie i tryb manualny dla zdjęć. Tryby filmowania to makro, zwolnione tempo, film poklatkowy i naklejki AR. Do tego mamy dodatkową stabilizację. Najwyższa jakość filmu to FHD 60 FPS z tyłu i FHD z przodu.

Jakość zdjęć jest typowa dla smartfonów Motoroli, czyli dobra. A biorąc pod uwagę, że jest to telefon do zastosowań specjalnych, gdzie producenci chyba najmniejszą wagę przykładają do tego aspektu, jest wręcz bardzo dobrze. Mowa tu oczywiście o tylko jednym sensorze, czyli obiektywie głównym, szerokiego kąta brak a makro jest słabiutkie i spokojnie można było sobie je odpuścić.

W dzień dostajemy dobrą ilość detali, brak przepaleń przy kontrastowych sytuacjach, rozpiętość tonalna jest niezła i finalnie zdjęcia są po prostu ładne. Zoom cyfrowy wynosi 8x, lepiej jednak nie przekraczać wartości 2x, może 3x przy dobrym świetle. Tryb nocny jest ok., tryb portretowy dokładnie odcina pierwszy plan. Nieco gorzej jest z selfie bo dość często zdarzało mi się nie trafić z ostrością. Filmy mają przyzwoitą stabilizację i dobrze zbierany dźwięk, choć brak 4K niektórym może przeszkadzać.

Bateria

Ogniwo jest duże, ma 5000 mAh. Suma minusów o których pisałem, czyli niska rozdzielczość ekranu, brak wyższego odświeżania i słaby procesor paradoksalnie dają w sumie plus – bo bateria nie jest zbytnio obciążona i wytrzymuje około 3 dni albo 8,9 godzin pracy na włączonym ekranie. Ładowarka ma moc 20 W, potrzebujemy około 2,5 h żeby naładować Moto Defy do pełna. Ładowania indukcyjnego brak.

Czyli

Jeżeli potrzebujemy pancerniaka który jednak bardziej przypomina zwykły telefon, Motorola Defy będzie idealna. Sprawdzi się w dobrze w obu zastosowaniach – cywilnym i służbowym. Więc jeśli ktoś nie ma jakichś wyśrubowanych wymagań, zamiast wypychać kieszenie dwoma smartfonami,  będzie mógł nosić jeden. I powinien być zadowolony.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią