17 czerwca: premiera nowych urządzeń Huawei

Mi11 Lite 5G. Piękność, która się ceni

Autor: , dodany 4 maja 2021r.

Dawno nie miałem w ręce telefonu tak smukłego i ładnego. Świetnie też działa i robi doskonałe zdjęcia. Dlatego szkoda było mi się z nim rozstawać.

Xiaomi konsekwentnie kroczy wybraną ścieżką, pozycjonując serię Mi w klasie premium. Za Mi11 Lite 5G trzeba zapłacić w przedsprzedaży 1 999 zł, bądź 1 899 zł, odpowiednio dla wersji 8/128 albo 6/128. Do tego dostajemy Mi Band 6. Regularna cena będzie wynosić 2 218 zł i 2 118 zł. Tanio nie jest, ale Xiaomi ma całe mnóstwo argumentów, którymi może się bronić. Zaczynając od wyglądu, bo jest to moim zdaniem najładniejszy telefon tego roku, poprzez ekran, głośniki stereo, rewelacyjne działanie czy doskonałą jakość zdjęć. Nawet czas pracy mimo stosunkowo niewielkiej baterii (4250 mAh) wymuszonej smukłą konstrukcją jest bardzo dobry. Jasne, Xiaomi nie byłoby sobą, gdyby nie przyoszczędziło w paru dziedzinach, ale zrobiło to mądrze, tak by nie zepsuć ogólnego bardzo dobrego wrażenia.

Budowa, wykonanie

Tutaj nie ma żadnych oszczędności. Xiaomi postawiło na wykończenie Premium, czyli szkło na pleckach. Jest ono matowe, więc nie zbiera odcisków palców. W wersji Citrus Yellow pięknie załamuje światło i pojawiają się na nim różne odcienie podchodzące pod lekko zielonkawy kolor. Od dawna nie miałem w ręce tak ładnie i niepowszechnie wyglądającego smartfona. Dostępne są jeszcze wersje Mint Green i Truffle Black.

Przy okazji ręki. Telefon leży w niej idealnie, bo nie jest wielkim klocem. Jest bardzo cienki i niesłychanie jak na bieżące standardy lekki. Wymiary to 160.5 x 75.7 x 6.8 mm, a waga jedynie 159 g. Jak dla mnie to jedna z jego większych zalet.

Kwadratowa, ale charakterystyczna wyspa na aparaty lekko wystaje ponad powierzchnię. Do testów mieliśmy tylko telefon. Nie wiem, czy w pudełku jest etui.

Żółta, błyszcząca rama wykonana jest z plastiku. Na dolnej krawędzi mamy hybrydowy slot (dwie karty SIM, jedną można zastąpić kartą pamięci). Obok jest port USB-C i jeden z dwóch głośników (drugi zintegrowano z głośnikiem do rozmów). Dzięki temu podczas oglądania filmów, czy grania mamy do dyspozycji nieźle brzmiący, donośny dźwięk stereo.

Na prawym boku umieszczono przycisk włączania, który jest zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych. Xiaomi coraz częściej zamiast montować czytnik pod ekranem umieszcza go z boku i jest to moim zdaniem dobra decyzja. Działa bardzo sprawnie, jest stale aktywny, więc nie trzeba nic naciskać, wystarczy lekkie muśnięcie palcem. Jest też ładnie wyprofilowany. Odblokowanie twarzą działa równie szybko i bezproblemowo – wystarczy podnieść telefon.

Nad czytnikiem mamy przycisk do regulacji głośności, na górnej krawędzi jest dioda na podczerwień. Oczywiście, na pokładzie mamy aplikację Mi Pilot, więc telefon może stać się pilotem do wszystkich domowych urządzeń.

Niestety Xiaomi nie znalazło nigdzie miejsca na wejście mini-jack na słuchawki. Ja żałuję. Kolejnym minusem jest brak wodoszczelności, czyli normy IP67 albo 68. Telefon spełnia jedynie standard IP53, czyli jest odporny na zachlapania.

Wyświetlacz

Ekran ma przekątną 6.55 cala. Wykonano go w technologii AMOLED, ma rozdzielczość FHD+, 1080 x 2400 pikseli, 402 PPI i proporcje 20:9. Jasność to 500 nitów, które mogą być podbite do 800 nitów. Jest obsługa HDR10+, a częstotliwość odświeżania możemy podnieść z 60 do 90 Hz. Pokryto go szkłem ochronnym Gorilla Glass 6.

W ustawieniach możemy zmienić schemat kolorów (automatyczny, nasycony, oryginalny) oraz ich temperaturę. Jest też silnik obrazu SI, możemy wybrać czy chcemy używać telefon z jasnym, czy ciemnym interfejsem.

Jakość obrazu jest znakomita. Nie mam żadnych zastrzeżeń ani do kolorów, ani do kątów widzenia, ani do widoczności na dworze nawet w pełnym słońcu.

Zastrzeżenia mam za to do sposobu działania informacji wyświetlanych na wygaszonym ekranie, czyli popularnego AoD. Nie ma możliwości, by pokazywały się na stałe, producent ograniczył czas jedynie do 10 sec. Musimy poruszyć telefonem, by zobaczyć, czy nie mamy jakiegoś nieodebranego połączenia, albo  nieprzeczytanego SMS-a. Rozumiem, że chodzi o oszczędzanie baterii, ale jednak to ja chciałbym mieć możliwość wyboru i podjęcia decyzji. Tym bardziej, że w telefonie nie ma diody powiadomień.

Specyfikacja, działanie

Mi11 Lite 5G jest napędzany procesorem Snapdragon 780G. W naszej wersji testowej do pomocy ma 8 GB RAM. Układ graficzny to mocarne Adreno 642. Pamięci wewnętrznej mamy 128 GB UFS 2.2.

Procesor to nowa, najmocniejsza jednostka z serii 7, wykonana w 5nm technologii. W AnTuTu Benchmark telefon wykręcił 526 058 pkt. Dla porównania – wynik porównywalnego cenowo Samsunga Galaxy A52 5G ze Snapdragonem 750G to 383 873 pkt. I różnica w codziennym działaniu jest odczuwalna. Mi11 Lite 5G pracuje na flagowym poziomie. Jest szybki, płynny, nie ma przycięć czy spowolnień.

Dzięki znakomitemu układowi graficznemu brak jest problemów w wymagających grach. A co najważniejsze, i czego się obawiałem, smartfon nie grzeje się. Mocniejszy Snapdragon 888 wykonany w identycznej technologii miewa problemy z przegrzewaniem, tu nic takiego nie występuje.

Mamy oczywiście NFC działające przy płaceniu od pierwszego przyłożenia. Bluetooth 5.2 sprawia, że telefon łączy się natychmiast ze słuchawkami. Equalizer i wszystkie ustawienia dźwięku są dostępne dla słuchawek bluetooth, a jakość jest ponadprzeciętna.

Oprogramowanie

W telefonie mamy Androida 11 z MIUI Global 12.0.6 i poprawkami bezpieczeństwa z kwietnia. Od jakiegoś czasu oprogramowanie bywa piętą achillesową smartfonów Xiaomi. Złośliwi piszą, że producent wypuszcza na rynek tak dużo modeli w tak krótkim czasie, że nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć. Zaskakująco jednak, tu wygląda na to, że mu się udało. W zasadzie nie znalazłem żadnego błędu. Z rzeczy delikatnie irytujących w trybie ciemnym czarne tło robi się we wszystkich aplikacjach, ale można ręcznie odkliknąć, w których chcemy by było ono tradycyjne, czyli białe. Poza tym wszystko jest OK. Są wszystkie Super tapety z widokami Saturna, Ziemi, Marsa i figurami geometrycznymi. I inaczej niż w którymś z wcześniej testowanych przeze mnie smartfonów Xiaomi – wersja raz zainstalowana nie znika po kilku godzinach.

Z jazdy obowiązkowej mamy m.in.: Game Turbo, Pływające okna, Drugą przestrzeń, Tryb Lite, Tryb firmowy, gesty.

Zdjęcia, filmy

Zestaw kamer obejmuje:

Filmy nagramy w rozdzielczości 4K 30 FPS i niższych z tyłu i FHD 60 FPS z przodu.

Już na samym początku brawa należą się za dwie rzeczy – brak bezsensownego oczka do pomiaru głębi oraz autofocus w obiektywie makro. Straty tego pierwszego nie widać, zyski z tego drugiego – tak i to bardzo.

W ustawieniach Mi11 Lite 5G, oprócz jazdy obowiązkowej, mamy tryb profesjonalny z ustawieniami ręcznymi dla zdjęć i filmów, podwójne wideo, klonowanie (zdjęcia, wideo, stopklatka), efekty filmowe.

Jakość fotografii bardzo mnie zaskoczyła. I żeby nie było wątpliwości – zaskoczyła pozytywnie. Zdjęcia są na świetnym poziomie i w zasadzie tylko szeroki kąt nieco odstaje. Trochę szkoda, że Xiaomi nie wrzuciło tu nieco więcej pikseli. I tak jest dobrze, a w głównym obiektywie nawet bardzo dobrze. Z założenia wszystkie zdjęcia robiłem z AI, czyli włączoną sztuczną inteligencją podciągającą nieco fotki. Skoro jest, trzeba korzystać, choć zdarzają się telefony, gdzie ją wyłączam, bo efekty jej pracy są bardzo nienaturalne. Tu tak nie było. Kolory są mocne i żywe, zieleń potrafi aż wychodzić ze zdjęcia, ale wszystko to jest bardzo przyjemne dla oka i nie razi sztucznością. Ilość szczegółów – topowa. Rozmycie tła – perfekcyjne. Ostrość – łapana w punkt. Odcięcie w trybie portretowym dla obu kamer (przód i tył) – doskonałe. Zdjęcia makro – bardzo dobre. Zdjęcia w trybie nocnym – świetnie wyostrzone i rozjaśnione.  Rozpiętość tonalna – bardzo dobra.

Bardzo dobrze wypada też wideo. Elektroniczna stabilizacja obrazu robi swoje i filmy ogląda się przyjemnie, choć czasem są niewielkie problemy z opanowaniem drgań np. podczas biegu. OIS jednak by pomógł.

Bateria

Ogniwo było w tym telefonie moją największą chyba obawą. Ma 4250 mAh, co nie jest pojemnością z górnej półki wytrzymałości, ale rozumiem, że taka jest cena za wąskie urządzenie. Na szczęście wszystko jest ok. Wyniki jakie osiągałem na jednym ładowaniu to półtora do dwóch dni przy włączonych 90 Hz, przy czasie pracy na włączonym ekranie pomiędzy 5 a 7h. Szkoda, że nie ma ładowania indukcyjnego. Telefon ładowałem 25W ładowarką i napełnienie trwało niecałą godzinę. Mi11 Lite 5G obsługuje ładowanie 33W i przypuszczam, że taka właśnie ładowarka znajdzie się w pudełku.

Czyli…

Mi 11 Lite 5G bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jest świetnie wykonany, fantastycznie wygląda, doskonale działa, robi piękne zdjęcia, ma głośniki stereo i dobrą baterię. Z minusów – nie jest w pełni wodoszczelny, nie ma wejścia mini-jack na słuchawki, ładowania indukcyjnego, ani pełnego AoD. No i nie jest też tani. Właśnie cena to coś, co może temu telefonowi zaszkodzić. I to nawet nie jej wysokość, bo patrząc się na to co dzieje się na rynku uważam, że jest ona adekwatna do tego, co oferuje smartfon. Bardziej myślę o pokonaniu bariery psychologicznej i zapłaceniu za Xiaomi więcej niż np. za Samsunga z podobnymi parametrami. Jeśli ktoś się odważy – nie będzie żałować.

Podziel się ze znajomymi

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią