29 lipca: Huawei oficjalnie zaprezentuje swój flagowy smartfon, P50!

Mi Band 6 czy Huawei Band 6. Którą opaskę wybrać?

Autor: , dodany 25 maja 2021r.

Najnowsza wersja urządzenia Xiaomi kosztuje 218 zł, Huawei to wydatek 249 zł. Sprawdźmy jakie są między nimi różnice i w którą opaskę zainwestować.

Opaski Xiaomi cieszą się wielką popularnością, bo od lat oferowały najlepszy chyba stosunek ceny do jakości. Były tanie, trzeba je było ładować dwa razy na miesiąc i robiły porządnie to do czego zostały stworzone. Czyli monitorowały naszą aktywność i były pomostem ze smartfonem.  Wraz z Mi Band 6 coś się jednak zmieniło. Cena nie jest już niska, chyba że zdecydujemy się na zakup w Chinach. Co prawda w porównaniu z poprzednim modelem urósł ekran i dodane zostało monitorowanie natlenienia krwi, na co w czasach pandemii wiele osób zwraca uwagę. Ale czy to wystarczy, by użytkownicy zaakceptowali cenę powyżej 200 zł?

Za Huawei Band 6 trzeba zapłacić 249 zł. Jest więc drożej niż w przypadku Xiaomi, ale też Huawei ma jedną gigantyczną przewagę – większy, a co za tym idzie czytelniejszy wyświetlacz. Cała reszta funkcji jest zbliżona, tyle że będziemy mieli nieco więcej zabawy przy instalowaniu aplikacji na telefonie.

Instalacja aplikacji

W przypadku Mi Fit od Xiaomi wszystko jest proste – znajdujemy ją w sklepie Play, instalujemy na smartfonie, parujemy opaskę, nadajemy odpowiednie uprawnienia i po sprawie.

Czytaj też: realme Watch S Pro. Test smartwatcha

W przypadku opaski Huawei możemy też wybrać tę ścieżkę, bo aplikacja Huawei Zdrowie jest dostępna w sklepie Play, tyle, że nie jest to jej najnowsza wersja. Więc instalując ją nie będziemy mieć np. automatycznego monitorowania pomiaru SpO2. Jest ono dostępne, ale dopiero gdy zainstalujemy Huawei Zdrowie z pliku APK korzystając ze strony Huawei. Dla nieco mniej wprawnych użytkowników może to być problem. To zresztą nie pierwszy już raz, gdy Huawei przez ograniczanie funkcjonalności niejako wymusza korzystanie ze swojej strony i ściąganie z niej aplikacji. Podobne przejścia miałem np. z aplikacją AI Life i słuchawkami FreeBuds 4i. W wersji AI Life którą możemy znaleźć w sklepie Play tych słuchawek nie ma, gdy apkę ściągniemy z pliku APK ze strony Huawei – słuchawki w niej są. A to o tyle ważne że z tego poziomu można aktywować ANC (które działa doskonale), czy ustawić sterowanie gestami.

Ekran, budowa

Mi Band 6 jest mniejszy, co dla jednych może być wadą, dla innych zaletą. Rozmiarami nie różni się od wersji 5, ale ponieważ zniknął przycisk funkcyjny na dole ekranu, a obsługa odbywa się za pomocą gestów, przekątna ekranu urosła z 1,1 do 1,56 cala. Wymiary całego urządzenia to 47.4 x 18.6 x 12.7 mm, są więc niemal identyczne jak w 5-ce. Dzięki temu nie musimy np. wymieniać pasków – te których używałem ze starszą wersją doskonale pasują też i do tej. Zalety większego ekranu są oczywiste – to zdecydowanie lepsza czytelność. W końcu dość komfortowo można odczytać powiadomienia czy sprawdzić wyniki aktywności albo pomiary zdrowotne. Mi udawało się to bez okularów, podczas gdy do modelu 5 musiałem je zakładać za każdym razem, gdy chciałem coś sprawdzić. Różnica jest kolosalna.

Czytaj też: Honor Watch ES. Test smart opaski z aspiracjami

Sam ekran to panel AMOLED, więc czytelność w ciągu dnia na dworze jest bardzo dobra. Choć szkoda, że nie ma automatycznej regulacji jasności i parę razy musiałem zmieniać ją ręcznie i ustawiać na maksymalnym, 5 poziomie np. podczas jazdy na rowerze. Dobrze działa automatyczne wybudzanie wyświetlacza po przekręceniu nadgarstka.

Huawei Band 6 ma przekątną ekranu nieco mniejszą, bo to 1,47 cala, ale sam wyświetlacz jest szerszy, przez co większy i czytelniejszy niż ten w Xiaomi. Dokładne wymiary to 43 x 25,4 x 10,99 mm. Wykonano go w technologii AMOLED, dzięki czemu nie ma żadnych problemów z czytelnością na zewnątrz. A nosząc jednocześnie oba urządzenia, panel w Huawei był zdecydowanie jaśniejszy (oba miałem ustawione na 3 w skali od 0 do 5) i korzystało się z niego lepiej. Tu także, tak jak w Xiaomi, nie ma automatycznej regulacji jasności i identycznie, czyli dobrze, działa wybudzanie ekranu po przekręceniu nadgarstka.

Z prawej strony mamy przycisk funkcyjny którym albo wybudzimy ekran, albo wejdziemy w ustawienia. W Mi Band 6 zrobimy to pionowym gestem przeciągnięcia (czyli w górę albo w dół) po ekranie. W obu urządzeniach przesunięcie po ekranie w prawo bądź w lewo to przejście pomiędzy kartami. W Huawei Band 6 z góry ściągniemy panel z 4 skrótami i wejściem w ustawienia, z dołu z wiadomościami.

Funkcje

Nawigacja po obu opaskach jest różna ale co do zasady funkcje mamy podobne. Są opcje zdrowotne czyli stres, tętno, SPO2. Jest monitorowanie aktywności – kroki, sen i ćwiczenia. Jest też pogoda i podgląd powiadomień. Wyświetla się mniej więcej zdanie, nie ma możliwości jakiejkolwiek interakcji. Co do połączeń – w Huawei Band 6 można je odrzucić i wysłać jedną z odpowiedzi z szablonów (zaraz oddzwonię, nie mogę rozmawiać itp…). W Mi Band 6 możemy jedynie odrzucić rozmowę.

Co do szczegółów.

Huawei Band 6 nieco dokładniej monitoruje sen. Kilka razy zdarzyło mi się, że podczas gdy Mi Band 6 zazwyczaj pokazywał ciągły sen w nocy, Huawei bezbłędnie wykrywał wszystkie momenty przebudzenia, a przerwy w śnie zaznaczał na wykresie w aplikacji. Precyzyjniej wykrywał też drzemki w ciągu dnia.

W obu urządzeniach nie ma modułu GPS, więc jeśli chcemy mieć wyznaczoną trasę przejazdu rowerem, musimy mieć przy sobie telefon. Z żadnym nie miałem problemów, mapa trasy wyglądała identycznie w obu telefonach, czas i prędkości również.

Pomiar SpO2 nieco różnił się w obu urządzeniach – w Huawei Band 6 zazwyczaj był minimalnie niższy, a Mi Band 6 w minimalnie wyższy. Częściej wyniki zbliżone do tego co pokazywał pulsoksymetr osiągał Huawei, ale były to niewielkie różnice.

Obie opaski obsługują bardzo dużo aktywności. Są oczywiście te najpopularniejsze i najpotrzebniejsze, czyli m.in. bieg w terenie i na bieżni, marsz, rower i rower stacjonarny, pływanie w basenie. Przy czym w Xiaomi wszystkie są widoczne, w Huawei możemy wybrać które widety chcemy widzieć, a które mają być ukryte.

Dużym plusem Mi Band 6 jest możliwość połączenia Mi Fit z Google Fit. Takiej opcji w urządzeniu Huawei nie znalazłem. Za to w obu jest możliwość wybrania aplikacji z których chcemy otrzymywać powiadomienia. Podobnie jest z trybem nie przeszkadzać, tak by wieczorem czy w nocy nic nam nie przeszkadzało.

Oczywiście jest możliwość zmiany tarcz – są one w opaskach i w aplikacjach. W aplikacji Huawei są one bezpłatne i płatne.

Bateria

Huawei chwali się, że jego Band 6 może pracować do 14 dni na jednym ładowaniu. Informacji o wielkości baterii niestety nie podaje. Ale zdecydowanie czas pracy jest wielką zaletą, przy niemal codziennej jeździe na rowerze i włączonych wszystkich możliwych ustawieniach opaska wytrzymała mi 11 dni. Przy mniejszej aktywności dwa tygodnie nie będą problemem.

Ładowarka na piny jest w pudełku, ładowanie trwa około 1.5h.

Pojemność baterii w Mi Band 6 to 125mAh, tyle samo co w Mi Band 5. Większy jest jednak wyświetlacz, intensywniejsze monitorowanie naszych życiowych czynności. Ze wszystkimi możliwymi włączonymi funkcjami, używając opaski równolegle z opaską Huawei, musiałem ją ładować już po pięciu dniach. Czyli wytrzymała mi mniej więcej połowę krócej.  Do ładowania nie musimy wyjmować pastylki z paska, ładowanie ładowarką na piny trwa około godziny.

Czyli…

Wybór nie jest prosty.

Huawei Band 6 jest nieco droższy, ale dostajemy przede wszystkim większy, czytelniejszy wyświetlacz i lepszy czas pracy na baterii. Tyle, że żeby mieć pełną funkcjonalność musimy zainstalować aplikację nie ze sklepu Play, a z pliku APK. Nie każdy musi się chcieć w to bawić.

W Mi Band 6 nie ma takich problemów i jest on od Huawei Band 6 tańszy. Tyle, że jeśli nie chcemy wydawać dużo, to za Mi Band 5 trzeba teraz zapłacić około 100 zł mniej. A to już duża różnica. Tracimy większy wyświetlacz i SpO2.

Osobiście wybrałbym… trzecią drogę, czyli poszukał bliźniaczego do Huawei Band 6 Honora Band 6. Kosztuje 219 zł czyli tyle co Mi Band 6.

Choć tak naprawdę obie opaski są dobrym wyborem, bo robią doskonale to, do czego zostały stworzone. Wszystko zależy więc od naszego gustu i zasobności portfela.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią