Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

iPhone 12 Mini. Czy nie za mały?  

Autor: , dodany 22 grudnia 2020r.

Spośród nowych iPhonów z serii 12 najciekawsza jest wersja mini.

Producenci jakiś czas temu zdecydowali, że nie potrzebujemy już małych smartfonów, co jest kompletną nieprawdą, ale znalezienie urządzenia które można obsłużyć jedną ręką stało się praktycznie niemożliwe. Apple co prawda utrzymywał przy życiu linię SE ale było to bardziej granie na sentymentach niż jej rozwój. Aż do teraz.

Model 12 Mini to pełnoprawny flagowiec od Apple. Z tym samym procesorem, zestawem aparatów, rodzajem ekranu. Rozmiary determinują mniejszą baterię, ale pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć. Co ważne, jak na produkty Apple cena też jest „mini”, za wersję 64 GB trzeba zapłacić 3599 zł. Fani kompaktowych telefonów będą wniebowzięci, założę się też, że za chwilę przypomną sobie o nich producenci smartfonów z Androidem, z czego się bardzo cieszę. Tymczasem zobaczmy, jak po latach używa się telefonu w rozmiarach mini i czy czasem nie jest on za mały jak na dzisiejsze potrzeby?

Budowa, wykonanie

Zanim przejdziemy do iPhone 12 Mini zacznijmy od opakowania. Jest ono bowiem chyba najmniejszym pudełkiem w jakim można kupić telefon, większe są nawet pudełka ze słuchawkami bezprzewodowymi.  Znajdziemy w nim iPhone, kabelek (z jednej strony z USB-C a z drugiej ze złączem lightning) i kilka dokumentów. Nie mamy zaś ładowarki. Apple tłumaczy to ekologią. Jak dla mnie firma raczej oszczędza. Na kosztach produkcji i zarabia na ładowarkach, za które trzeba dodatkowo zapłacić oraz na kosztach transportu, bo tak małych pudełek można przetransportować za jednym rejsem bądź lotem po prostu więcej.

iPhone 12 Mini wygląda dość oryginalnie jak na współczesne smartfonowe trendy ale mało oryginalnie jak na samego iPhone. Firma zatoczyła spore koło i powróciła do kanciastych krawędzi znanych z iPhone 4. Dziś nikt już tak smartfonów nie robi, królują zaoblone kształty które zdecydowanie lepiej trzyma się w ręce. iPhone ratuje to, że jest tak mały, że z trzymaniem go nie ma żadnego problemu ale nie wiem jak będzie to wyglądało w największym modelu. Na dole prócz złącza do ładowania mamy jeden z dwóch głośników – drugi jest ukryty na górze w głośniku do rozmów. Wracając jeszcze do ładowarki, a w zasadzie do jej braku. Jeśli mamy ładowarkę z wejściem USB-C, a takie stosuje w niektórych modelach Samsung, będziemy w stanie je użyć do naszego iPhona i nie będziemy musieli wydawać dodatkowych pieniędzy. Ewentualnie zostaje ładowanie bezprzewodowe.

Na prawym boku mamy przycisk do włączania urządzenia, na lewym suwak do wyciszania i przycisk do regulacji głośności.

Telefon jest ekstremalnie wręcz mały – wymiary to 131.5 x 64.2 x 7.4 mm, waga 133 g.

Wyświetlacz

Ekran jest świetnej jakości. To OLED Super Retina XDR o przekątnej 5.4 cala, rozdzielczości 1080 x 2340 pikseli, 477 ppi i proporcjach 19,5:9. Ale szpeci go wielki notch, który przy tak małym telefonie wydaje się jeszcze bardziej gigantyczny. Oczywiście człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego, ale jeśli na co dzień mamy do czynienia z telefonami z małym notchem czy dziurką w ekranie, to brzydota tego rozwiązania będzie nas kuła w oczy jeszcze bardziej. Nawet dodatkowe zabezpieczenia w nim ukryte nie są w stanie mnie do niego przekonać.

Drugim brakiem ekranowym, nie tylko w tym modelu ale w całej serii 12, jest brak podwyższonego odświeżania. Mamy tu 60 zamiast 90 czy 120 Hz. Apple wyjątkowo oszczędnie dawkuje nam technologiczne nowinki. Na razie wyższe odświeżanie trafiło jedynie do iPada Pro, reszta urządzeń musi czekać na swoją kolej. Może w 13 bądź 14 odsłonie iPhone zniknie notch i zwiększy się ilośc Hz. Na razie mamy to, co mamy. Za to jakość obrazu jest jak najbardziej na plus. Kolory są mocne, głębokie, widoczność doskonała w każdych warunkach. Nawet biorąc pod uwagę to, że Apple ograniczył jasność maksymalną w porównaniu z większymi modelami, by dać więcej wytchnienia małej baterii.

Specyfikacja, działanie 

W iPhone 12 Mini nie ma żadnych kompromisów jeśli chodzi o stronę techniczną. Mamy ten sam procesor co w całej serii, czyli A14 Bionic. Pamięć operacyjna 4 GB RAM i trzy wersje pamięciowe 64, 128 i 256 GB. Wydajność jest topowa. Działanie topowe. Topowa jest przede wszystkim płynność, jakiej trudno doświadczyć na urządzeniach z Androidem. Jedynie Pixele od Google potrafią w podobny sposób rozpieszczać swoich użytkowników. Doskonałe jest trzymanie programów w pamięci, dostępny jest pełny pakiet komunikacyjny, NFC, GPS działa doskonale, jakość rozmów telefonicznych także jest bez zarzutu. Nie ma też problemów z grami, ale tu we znaki dadzą się nam dwie rzeczy – obie związane z rozmiarami telefonu. Po pierwsze bateria, która jest mała i jeśli będziemy intensywnie grali – szybko się rozładuje. Po drugie – telefon nie ma jak odprowadzać ciepła, więc dłuższą rozgrywkę zakończycie nie tylko z rozładowanym, ale też dość mocno nagrzanym telefonem.

Oprogramowanie to IOS w wersji 14.1. Największą zmianą jest możliwość instalowania na pulpicie widżetów znanych od lat użytkownikom Androida. Możemy także za pomocą zewnętrznych, zazwyczaj płatnych, aplikacji zmienić wygląd ikon i całego interfejsu telefonu.

Zdjęcia, bateria

Z tyłu mamy dwie 12 MP oczka (zwykłe i szeroki kąt) ze światłem odpowiednia 1.6 i 2.4. Z przodu 12 MP ze światłem 2.2 i sensor głębi/3D. To taki sam zestaw jak w nieco większej 12-ce.

Jakość zdjęć jest doskonała. iPhony to ścisła fotograficzna czołówka i nie inaczej jest w tym wypadku. Maluch potrafi zrobić świetne zdjęcia oboma obiektywami. Ilość szczegółów jest bardzo duża, rozpiętość tonalna dobra. HDR działa znakomicie. Nie ma przepaleń nieba przy kontrastowych ujęciach a detale są wyciągane z ciemniejszych miejsc. Tryb nocny jest bardzo dobry – naturalny a nie sztucznie rozjaśniony. Cyfrowe przybliżenie jest tylko 5x – w porównaniu z telefonami z Androidem to sporo mniej. Ładne są zdjęcia portretowe i selfie.

Filmy to najwyższy poziom, ze świetną stabilizacją optyczną i elektroniczną, doskonałą szczegółowością i jakością zbieranego głosu. Możemy je nagrać w 4K 60 FPS i niższych rozdzielczościach.

Bateria ma 2227 mAh. W dzisiejszych czasach to niewiele. Czy starczy nam do wieczora? Wszystko zależy jak i do czego naszego 12 Mini używamy. Jeśli jest to dla nas głównie narzędzie do komunikacji  – dzwonienia, SMS-ów i ewentualnie okazjonalnego sprawdzenia maili czy rzucenia okiem na YouTube – nie będzie problemu. Telefon będziemy musieli ładować następnego dnia koło 14.00, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Ale jeśli będziemy chcieli go mocniej przycisnąć, zwłaszcza pograć czy użyć jako nawigacji, wtedy ładowanie przed wieczorem będzie niezbędne.

Czyli…

iPhone 12 Mini jest świetnym urządzeniem dla osób, które potrzebują telefonu do… dzwonienia. Wtedy będziemy nim wręcz zachwyceni. Zapomnimy, że w ogóle mamy go przy sobie, zmieści się do najmniejszej nawet kieszeni. Wszystkie czynności zrobimy na nim jedną ręką – bardziej kompaktowego urządzenia w tej chwili po prostu nie ma. Jeśli jednak chcemy by 12 Mini zastąpił nam jakieś poważne narzędzie pracy – laptop albo tablet – to zdecydowanie nie jest to dobry pomysł.  Lepszym będzie 12 Pro albo Pro Max, z większymi ekranem i lepszą baterią. Osobiście zaś skłaniałbym się ku modelowi 12 który wydaje się najlepszym kompromisem między wciąż kompaktowymi wymiarami a funkcjonalnością. Choć 12 Mini ma jeden argument nie do przebicia –najniższą ze wszystkich najnowszych modeli cenę.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią