Mi Smart Band 6 NFC już w sprzedaży

Galaxy S21 Ultra. Recenzja najmocniejszego Samsunga

Autor: , dodany 14 lutego 2021r.

5749 zł. Tyle trzeba zapłacić za… najsłabszą wersję 12/128. Wersja 16/512 to wydatek 6549 zł. Ceny są wysokie, ale w końcu rozmawiamy o smartfonie pokazującym potęgę Koreańczyków.

Galaxy S21 Ultra ma zbierać wszystko to, co Samsung ma najlepszego, w jednym urządzeniu. O tym, czy się udało za chwilę, szkoda, że na pewno nie udało się zebrać wszystkiego w jednym pudełku. Nie ma w nim ani ładowarki, ani żadnego etui. Kabelek zakończony z dwóch stron USB-C i szpileczka to doprawdy niewiele, biorąc pod uwagę cenę. Nie jest to jednak jedyny zgrzyt na dzień dobry, bo egzemplarze tego telefonu przeznaczone na rynek europejski, w tym Polskę, dostają procesor Exynos a nie Snapdragona. Nie od dziś wiadomo, że jednostki Koreańczyków są mniej wydajne, mają większe zapotrzebowanie na prąd i wydzielają wyższe temperatury. Najlepszym tego przykładem jest zeszłoroczny Exynos 990 z linii S20. W tym roku jest lepiej, temperatury procesora są niższe, ponoć konkurencyjny Snapdragon 888 też ma problemy z przegrzewaniem, ale jakiś niesmak związany z dzieleniem konsumentów na dwie kategorie jednak pozostaje. A trzeba pamiętać też o tym, że procesor nie odpowiada tylko za działanie telefonu ale i za jakość zdjęć… Zanim jednak do nich dojdziemy, sprawdźmy, jak prezentuje się cała reszta telefonu.

Budowa, wykonanie

Telefon jest Premium absolutnie w każdym calu.  Jest duży – ale tego właśnie należy się spodziewać po linii Ultra. Wymiary to 165.1 x 75.6 x 8.9 mm, waga – 227 g. Doceniam jednak to, że ramki z każdej strony są bardzo cienkie, gdyby nie to, urządzenie byłoby gigantyczne. A tak mamy w ręce piękny, duży ekran o przekątnej 6.8 cala.

Czytaj też: test-samsunga-galaxy-s21

Tył telefonu wykonano z prezentującego się genialnie zmatowionego szkła pokrytego warstwą Gorilla Glass Victus (taką samą ochronę mamy na wyświetlaczu). S21 Ultra wygląda cały czas klasycznie i elegancko (w czarnej wersji kolorystycznej) i nie zbiera odcisków palców. Na szczęście też nie jest przesadnie śliski, ale osobiście chyba bałbym się używać telefonu za 6 tys. zł bez etui i szybko poszukałbym czegoś na własną rękę. Rozbity przód bądź tył nie byłby już tak piękny.

Kontrowersje wzbudza wielka wyspa z oczkami aparatów i fleszy. Jest połączona z ramą urządzenia i sporo wystaje nad jego powierzchnię. Mi osobiście się podoba i to nawet bardzo, bo jest inna niż wszystko to co mamy w innych urządzeniach. Ale oczywiście, na płaskiej powierzchni telefon kołysze się jak szalony i jest to kolejny argument przemawiający za szybkim zaopatrzeniem się w etui.

Na dolnej krawędzi aluminiowej ramy mamy slot na dwie karty SIM. Tym razem nie mamy niestety slotu na kartę pamięci, więc przy zestawieniu wersji 128 GB z ceną – delikatnie ujmując „szału nie ma”. Obok jest wejście USB-C i jeden z dwóch głośników. Drugi jest umieszczony w cieniutkiej szczelinie między ramą a górą wyświetlacza. Oba grają bardzo dobrze – głośno, z wyraźną separacją tonów. Z pewnością są w czołówce, ale moim zdaniem nie są jednak najlepiej grającymi głośnikami jakie można znaleźć w smartfonach.

Dźwięk na słuchawkach, zarówno na kablu jak i Bluetooth jest doskonały. Przy czym pamiętać należy, że nie mamy wejścia mini-jack na słuchawki i musimy mieć słuchawki na USB-C bądź przejściówkę. Z tym, że musi być to przejściówka Samsunga, z innymi telefon nie chce współpracować. Z pomocą w moim przypadku przyszedł jakiś czas temu niezawodny Aliexpress, ale to wszystko pokazuje, że Samsung próbuje nas nieco na siłę „przesiąść” na słuchawki bezprzewodowe. Które oczywiście ma w swoim portfolio i które są znakomitej jakości. Choć raczej nie tanie.

Wszystkie przyciski czyli włączania i regulacji głośności mamy na prawej krawędzi. Są dobrze wyczuwalne i klikają się bardzo przyjemnie. Na górze i lewym boku mamy tylko przeszycia antenowe.

Ekran

Wielki wyświetlacz o przekątnej 6.8 cala wykonano w technologii Dynamic AMOLED 2X. Jego boki są delikatnie zakrzywione. Ma odświeżanie do 120Hz, obsługuje HDR10+, a jego jasność może osiągnąć nawet 1500 nitów. Rozdzielczość to WQHD 1440 x 3200, 515 PPI. Na dzień dobry jednak mamy ustawione FHD i jeśli chcemy ją podnieść, musimy zrobić to ręcznie w ustawieniach wyświetlacza. W S21 i S21 Plus najwyższa rozdzielczość to FHD.

W ustawieniach Galaxy S21 Ultra mamy do wyboru tryby ekranu (żywy, naturalny) i balans bieli z ustawieniami RGB.

Sam wyświetlacz jest rewelacyjny, z idealną widocznością w każdych warunkach – minimalną w ciemnościach i maksymalną w mocnym słońcu. Kolory są mocne i nasycone, kąty widzenia doskonałe. To z pewnością jeden z lepszych o ile nie najlepszy ekran, jaki możemy dostać w smartfonie.

Dziurkę na kamerkę do selfie umieszczono centralnie i jest niewielkich rozmiarów. Nie ma diody powiadomień ale tradycyjnie już Samsung oferuje Always On Display który pokazuje informację ze wszystkich aplikacji. Do tego możemy sobie ustawić któryś z motywów graficznych zainstalowanych w telefonie bądź do ściągnięcia z Galaxy Store.

Pod ekranem ukryto czytnik linii papilarnych. Jego działanie jest jedną z największych zmian w tej linii Galaxy i to zmian na plus. Samsung przesunął się z ostatniego miejsca pod względem pracy tego rodzaju czytników na miejsce pierwsze. Teraz wystarczy ledwo musnąć ekran by telefon się odblokował. Równie szybko i bezbłędnie działa rozpoznawanie twarzy.  Działa również dwukrotne uderzenie w ekran w celu jego wybudzenia bądź wygaszenia.

Specyfikacja, działanie

Sercem S21 Ultra w naszej części świata jest Exynos 2100. Do pomocy ma 12 bądź 16 GB RAM, w zależności od wersji pamięci wbudowanej. Układ graficzny to Mali-G78 MP14. Wydajność procesora jest topowa i o płynności i szybkości działania telefonu można mówić tylko w samych superlatywach. Pozostaje jednak pytania – czy się grzeje? Odpowiedź brzmi i tak i nie. Tak, bo obciążony grami czy kręceniem wideo a nawet robieniem zdjęć robi się wyraźnie ciepły. Subiektywnie są to jednak temperatury na poziomie linii S10, gdzie było ciepło ale wciąż do zaakceptowania. Nie, bo w porównaniu z początkami linii S20 jest zimny niczym biegun północny. Reasumując – jest jednak cieplej niż w Snapdragonach 855 czy 865, urządzenia ze Snapem 888 nie miałem jeszcze w rękach.

Doskonale wypada wielozadaniowość, oprogramowanie Samsunga jako jedno z nielicznych nie wyrzuca szybko zakładek z pamięci więc przy 12 GB RAM w mojej wersji testowej można było do nich wracać po długich godzinach.

Telefon nie ma żadnych problemów z nawigacją, GPS łapie fixa szybko i utrzymuje stabilne połączenie. O oczywistościach typu NFC nie ma co pisać, jakość połączeń głosowych jest doskonała, podobnie jak utrzymywanie zasięgu WiFi, 4G i 5G.

Oprogramowanie

Galaxy S21 Ultra startuje z Androidem 11 na pokładzie. Dla przypomnienia, Samsung zapewnia o aktualizacjach do trzech kolejnych wersji systemu, możemy więc liczyć na bardzo długie wsparcie producenta. Nakładka Samsunga jest doskonała i w zasadzie w tym telefonie nie różni się od tej ze zwykłego S21. Mamy więc w końcu kartę Google z lewej strony od pulpitu głównego, pasek boczny z możliwością przypięcia ulubionych aplikacji czy kontaktów, masę motywów i ikon do wyboru. Są też rzeczy praktyczniejsze jak bezprzewodowy Dex do łączenia z telewizorem czy monitorem i pełną integracją z systemem Windows. Jest możliwość odbierania połączeń czy SMS na innych urządzeniach albo nawet kontynuowania na nich pracy w aplikacjach. Jest też Game Launcher, moduł pielęgnacji urządzenia czy cały szereg gestów. Telefon da się obsługiwać też rysikiem, tak jak w serii Note, tyle że tu trzeba go dokupić osobno, najlepiej wraz z etui ze specjalnym uchwytem.

Zdjęcia, filmy 

Zestaw kamer to:

108 MP, f/1.8, 24mm (wide), 1/1.33″, 0.8µm, PDAF, Laser AF, OIS;
10 MP, f/4.9, 240mm (periscope telephoto), 1/3.24″, 1.22µm, dual pixel PDAF, OIS, 10x optical zoom;
10 MP, f/2.4, 70mm (telephoto), 1/3.24″, 1.22µm, dual pixel PDAF, OIS, 3x optical zoom;
12 MP, f/2.2, 13mm (ultrawide), 1/2.55″, 1.4µm, dual pixel PDAF, Super Steady video;
40 MP, f/2.2, 26mm (wide), 1/2.8″, 0.7µm, PDAF.

Za zdjęcia makro odpowiedzialny jest obiektyw szerokokątny.

Aplikacja aparatu jest wręcz przeładowana funkcjami. Trudno się jednak dziwić, wszak mamy do czynienia z najmocniejszym „zwykłym” smartfonem Samsunga. Wśród najciekawszych funkcji znajdziemy „perspektywę reżysera” czyli możliwość nagrywania kamerkami z obu stron smartfona jednocześnie oraz wideo portretowe, czyli film z rozmytym tłem. Jest też tryb profesjonalny z ręcznymi ustawieniami zarówno dla zdjęć jak i dla wideo. W tym drugim możemy też podłączyć mikrofon zewnętrzny bądź słuchawki jako źródło dźwięku albo wybrać, z której strony telefonu ma być zbierany dźwięk.

Przechodząc zaś do jakości zdjęć – powinno być flagowo i w przeważającej części zdjęć tak jest. Ale nie zawsze. Zaczynając od głównego obiektywu oraz szerokiego kąta – tu w ciągu dnia mamy doskonałe rezultaty, podobnie zresztą jak podczas korzystania z optycznego zoomu. Ilość szczegółów, kolory, rozpiętość tonalna – wszystko jest na doskonałym poziomie. Fantastycznie jest też łapana ostrość, imponujące są zdjęcia makro gdzie możemy podejść bardzo blisko do fotografowanego obiektu. Producent zastosował też elektroniczną stabilizację podczas zdjęć z wykorzystaniem zoomu, więc nawet 100x przybliżenie jest stabilne i łatwe do trafienia, choć oczywiście jakość jest słaba. Ale 10 czy 20x przybliżenie jest jak najbardziej akceptowalne.

Tryb nocny jest dostępny dla wszystkich obiektywów. Fotografie są delikatnie rozjaśnione, wyostrzone i mają bardzo dużą ilość detali.

Problem mam natomiast ze zdjęciami przy nie najlepszym oświetleniu, np. w mieszkaniu. Tu ilość szczegółów drastycznie spada, fotografie są „miękkie” a po ich przybliżeniu widać, że brak im po prostu ostrości. Dużo lepsze zdjęcia uzyskiwałem w takich warunkach z Galaxy S21.

Do filmów nie mam za to najmniejszych zastrzeżeń. Imponująca jest i stabilizacja, i jakość obrazu, i jakość dźwięku. Zdecydowanie to najwyższa smartfonowa liga.

Bateria

Ogniwo jest duże, ma 5000 mAh, ale do obsłużenia ma też wielki ekran z wysokim odświeżaniem i rozdzielczością. Ja przy ustawieniu FHD i odświeżaniu adaptacyjnym uzyskiwałem rezultaty pomiędzy 4 a 5 h pracy na włączonym ekranie, czyli energii starczało mi spokojnie na cały dzień. Wyjątki od tej reguły to intensywny spacer połączony z dużą ilością zdjęć i filmów – tu musiałem podładować telefon w ciągu dnia. Podobnie podczas serialowej sesji na Netflixie – tu także przed wieczorem musiałem szukać gniazdka.

Telefon naładujemy z maksymalną mocą 25 W, o ile znajdziemy taką ładowarkę. Zajmie nam to (oczywiście ładowanie, nie szukanie ładowarki), około półtorej godziny. Jest też ładowanie zwrotne z mocą 4,5W. W ten sposób możemy np. naładować słuchawki bezprzewodowe, jeśli obsługują taką funkcję.

Czyli…

Galaxy S21 Ultra jest bez wątpienia doskonałym telefonem, do którego mam dwa „ale”. Pierwsze to procesor – Exynos tym razem nie jest zły, ale wygląda na to, że Snapdragon jest znów lepszy (w AnTuTu Benchmark osiąga lepsze wyniki). Drugie to jakość zdjęć w słabym oświetleniu – coś z nimi jest nie tak, czytając różne fora spotkałem się z podobnymi opiniami, wygląda więc na to, że nie jest to przypadłość mojego egzemplarza. I mam nadzieję, że producent będzie w stanie uporać się z tymi niedociągnięciami aktualizacją oprogramowania. Żal mi też porzucenia slotu na karty pamięci. Poza tym to absolutnie topowe, choć bardzo drogi urządzenie.

Mirosław Mazanec

Napisz do autora: kontakt@ideatechnologie.com

Podziel się opinią